Paryżanie wykonali swoją robotę. Podopieczni Stéphane'a Madsena pokonali Magdeburg, niemiecki zespół, który nie miał już o co grać – jego awans zależał jedynie od mało prawdopodobnej porażki Barcelony u siebie z Pelisterem. Wobec przetasowanego składu rywali, drużyna Elohima Prandiego (11 bramek) odpowiedziała na wezwanie i zapewniła sobie czwarte miejsce w grupie B.
Jeszcze dwie godziny wcześniej paryżanie byli pod presją. Po zwycięstwie GOG u siebie nad Zagrzebiem oraz remisie Szegedu w Polsce, sytuacja była jasna: wygrana oznaczała czwartą pozycję, porażka – spadek na szóste miejsce. PSG nie zawiódł.
Nantes osłabione kontuzjami
Teraz, gdy klasyfikacja grupy B jest już znana, wszystkie spojrzenia kierują się ku grupie A, gdzie HBC Nantes rozegra dziś wieczorem kluczowy mecz o swoją przyszłość. Zespół z Ligi Loary jedzie do Berlina z mocno dziesiątkowanym składem.
Jak donosi "Ouest-France", do kontuzjowanych od dłuższego czasu Ayouba Abdiego (bark) i Romaina Lagarde'a (przepuklina pachwinowa) dołączyli Aymeric Minne (stłuczenie kolana), a także Noam Léopold i Rok Ovnicek, którzy zostali w domu ze względu na drobne urazy.
Możliwe, że mecz będzie bez stawki
Osłabiona ekipa może rozegrać to spotkanie nawet bez konkretnej stawki, jeśli wyniki z godziny 18:45 będą dla niej niekorzystne. Jeżeli Kielce pokona już wyeliminowane Kolstad, a Veszprém wygra z Aalborgiem, który ma już pewne drugie miejsce, Nantes zakończy fazę grupową na piątej pozycji – niezależnie od tego, co zrobi w Niemczech.
Piąte miejsce w grupie A oznaczałoby francuskie derby już w 1/8 finału – starcie z PSG, które zakończyło fazę grupową na czwartym miejscu. Zwycięzca takiego pojedynku mógłby następnie trafić w ćwierćfinale właśnie na berliński Füchse.
Wiele wskazuje więc na to, że jedna z francuskich drużyn zakończy europejską przygodę już na etapie 1/8 finału, zamiast walczyć o najwyższe cele w Lidze Mistrzów.
Źródło: handnews.fr

