Losowanie nie było łaskawe dla podopiecznych Grégory'ego Cojeana. Barcelona to jeden z najbardziej utytułowanych klubów w historii piłki ręcznej - w Final Four obecna nieprzerwanie od 2018 roku, trzykrotny triumfator Ligi Mistrzów w ostatnich pięciu sezonach. Katalończycy, z Diką Memem na czele, wyraźnie dążą do kolejnego europejskiego triumfu po tym, jak w zeszłym sezonie trofeum wymknęło się im z rąk w Kolonii.
Bilans bezpośrednich starć zdecydowanie przemawia na korzyść Barcelony - Nantes wygrało zaledwie dwa razy, raz zremisowało i aż dziewięć razy musiało uznać wyższość rywala. Ale ekipa z H Areny lubi burzyć prognozy.
Pamiętna droga do półfinału w 2021 roku
Nantczycy już udowodnili, że potrafią sprawić niespodziankę. W sezonie 2020-2021 wyeliminowali kolejno Kielce, a następnie Veszprém z Kentinem Mahé i Omarem Yahią w składzie, choć w obu przypadkach nie byli faworytami. Ta wspaniała przygoda zakończyła się dopiero w półfinale - właśnie przeciwko Barcelonie, gdzie nie do zatrzymania okazał się... Dika Mem. Katalończycy triumfowali następnie w finale, rozgromiwszy Aalborg 36:23.
Perfekcyjny bilans w 2026 roku
Nantes to obecnie jedyny francuski klub wciąż walczący na trzech frontach - w lidze krajowej, Pucharze Francji i Lidze Mistrzów. Ekipa Aymerica Minne'a ma za sobą fenomenalny start roku 2026 - 18 zwycięstw w 18 meczach. Identyczny bilans ma... Barcelona. Różnica polega jednak na tym, że Blaugrana mogą sobie pozwolić na rotację - tytuł mistrzowski mają już zapewniony od połowy kwietnia, a do ćwierćfinału awansowali bezpośrednio jako zwycięzcy grupy B. Dla Nantes każdy mecz to finał.
Dobra wiadomość dla trenera Cojeana: do dyspozycji wróci Ian Tarrafeta, który wyleczył kontuzję nabytą podczas przerwy reprezentacyjnej. Wciąż nie zagra natomiast Matej Gaber.
Pożegnanie Valero Rivery z europejskimi pucharami w H Arena
Czwartkowy mecz będzie miał wymiar symboliczny. Kapitan Nantes Valero Rivera zagra ostatni raz w Lidze Mistrzów przed własną publicznością - i to przeciwko Barcelonie, klubowi, który go wychował. Hiszpan spędził w Nantes 14 sezonów, a karierę rozpoczynał właśnie w katalońskiej drużynie, trenowany przez własnego ojca.
Rivera i jego koledzy będą mogli liczyć na wsparcie 5 902 kibiców, którzy wypełnią H Arenę po brzegi. Ostatnie spotkanie tych zespołów w Kolonii zakończyło się zwycięstwem Nantes - Barcelona była wtedy jeszcze oszołomiona porażką w półfinale. Kilka miesięcy wcześniej, w fazie grupowej, padł remis po kapitalnej interwencji bramkarza Ivana Pesicia w ostatnich sekundach.
Pojedynek byłych kolegów z szatni
Mecz będzie także okazją do spotkania z byłymi zawodnikami Nantes, którzy obecnie bronią barw Barcelony - Emilem Nielsenem i Viktorem Hallgrimssonem. Duński bramkarz Nielsen stanie naprzeciwko swoich następców w H Arenie - Ignacio Bioscy i niedawno przedłużonego o rok kontraktu Ivana Pesicia. Chorwacki golkiper będzie miał szczególną motywację, by znów zostać bohaterem i dać fioletowej armii powód do marzeń o powrocie do Kolonii.
Nantes wie, że faworytem jest Barcelona. Ale wie też, że w pucharach wszystko jest możliwe - zwłaszcza przed własną publicznością.
Źródło: handnews.fr
