Konfrontacja Nîmes z Nantes w Pucharze Francji zawsze niesie ze sobą szczególny bagaż historyczny. W 2018 roku Nantais odmówili dokończenia meczu po wykryciu błędu technicznego przez gospodarzy i zostali wyeliminowani przy zielonym stole. Rok później ponownie zmierzyli się w 1/8 finału, tym razem z sukcesem gości. Po sześciu latach drużyny spotkały się znów, a dla Nîmes – zajmującego dopiero 11. miejsce w lidze – było to spotkanie o być albo nie być w tym sezonie. Nantes z kolei wciąż walczy na trzech frontach i nigdy nie przegrał półfinału Pucharu Francji.
Szalone tempo i przewaga gospodarzy
W rozpalonej do czerwoności hali Parnasse to gospodarze objęli prowadzenie od pierwszych minut (1:3). Obrona Nantes sprawiała wrażenie dziurawej, a przy szalonym tempie gry Rémi Peyre powiększał przewagę (7:4 w 10. minucie). Trener gości Aymeric Minne wezwał swoich podopiecznych do uspokojenia gry, a Julien Bos zmniejszył dystans do jednego trafienia. Obie drużyny, napędzane stawką meczu, znów przyspieszyły – przez 23 minuty siatki zatrzęsły się aż 27 razy (14:13). Nantes rotował składem, by dać odpocząć zmęczonym zawodnikom, a w bramkach pojawili się Ivan Pešić i Clément Grojean (w zastępstwie kontuzjowanego Wesleya Pardina).
Gonią wynik, Nantes po raz pierwszy w meczu doprowadził do remisu (14:14 w 25. minucie), a chwilę później wyszedł na prowadzenie (14:16). Tuż przed przerwą Hugo Kamtchop Baril trafił z rzutu wolnego z dziewięciu metrów po sygnale końcowym połowy, ale gol został anulowany z powodu nieprawidłowego wykonania. Dzięki bezbłędnej pierwszej połowie Valero Rivery (6/6), Nantes schodził do szatni z dwubramkowym prowadzeniem (15:17).
Nantes przyspiesza i mknie do Bercy
Po przerwie Nîmes chciał szybko wrócić do gry, ale pod presją gospodarze tracili nerwy. Jean-Jacques Acquevillo otrzymał dwuminutową karę za gest frustracji zaraz po tym, jak sprowokował wykluczenie Shuichiego Yoshidy. Atmosfera na Parnasse ostygła, za to rozgrzał się Ivan Pešić, którego świetne interwencje pozwoliły Nantes odskoczyć na sześć bramek (18:24 w 37. minucie).
Nîmes przeszło na obronę rozstawioną i poprawiło grę w ataku, zmniejszając stratę do trzech goli (23:26 w 45. minucie). Harun Hodžić obronił strzał Juliena Bosa, a Green Team powróciła do walki (24:26 w 47. minucie). Nantes nie mógł już zwolnić tempa, ale zimna krew kapitana Valero Rivery w rzutach karnych pozwoliła utrzymać trzybramkowe prowadzenie (25:28 w 49. minucie).
Na dziesięć minut przed końcem Nîmes wciąż gonił wynik. Jak to często bywa na Parnasse, mecz nabrał dramaturgii – kilku zawodników leżało na parkiecie, w tym Rémi Peyre, trafiony w głowę. Gospodarze, po ogromnym wysiłku włożonym w próbę odrobienia strat, załamali się w ostatnich pięciu minutach. Prowadzony przez fenomenalnego Valero Riverę, który rozegrał swój najlepszy mecz w sezonie (12/13), Nantes pewnie zamknął spotkanie wynikiem 30:35 i zapewnił sobie awans do finału w Bercy.
Rewanż finału z 2023 roku
W finale Pucharu Francji Nantes zmierzy się z Montpellier – dokładnie tak samo jak w ubiegłorocznym finale. Będzie to kolejna okazja dla drużyny znad Loary do sięgnięcia po krajowe trofeum.
Źródło: handnews.fr
