Trudny wieczór mimo wygranej
Mecz był dla Montpellier podwójnie istotny - chodziło zarówno o utrzymanie trzeciej lokaty w tabeli, jak i o dobry nastrój przed przerwą na mecze reprezentacyjne. Rywal okazał się jednak wyjątkowo wymagający. Cesson-Rennes przyjeżdżało do Montpellier w znakomitej dyspozycji - cztery wygrane w ostatnich pięciu spotkaniach, a porażka tylko z PSG i to stosunkowo niewielką różnicą. Przed meczem szczególnie groźny wydawał się Xavier Labigang, szósty strzelec ligi, który w poprzednim meczu z Limoges trafił aż dziesięć razy.
W szeregach gospodarzy do składu wrócili leworęczni gracze Guigon i Balaguer. Na parkiet mimo urazu nosa wyszedł kapitan Valentin Porte - gest, który wiele mówi o charakterze lidera drużyny.
Zacięta pierwsza połowa
Goście nie zamierzali ułatwiać zadania. Po dziesięciu minutach prowadzili 5:4, a po kwadransie gry ich przewaga wzrosła już do trzech bramek - 9:6. W krytycznym momencie trener Érick Mathé poprosił o czas, a jego decyzja przyniosła natychmiastowy efekt. Bramkarz Villeminot stał się bohaterem pierwszej połowy - bezbłędny z linii siedmiu metrów, skuteczny sześć razy na sześć prób - i doprowadził do remisu 11:11. Montpellier przejęło kontrolę nad grą i do przerwy prowadziło 17:14.
Dramatyczna końcówka
Druga połowa to nieustanne emocje. Villeminot strzelał dalej, tym razem zaskakując rywali nagłymi rzutami, a Balaguer trafiał w trudnych momentach, między innymi z ostrego kąta przy stanie 28:25. Cesson-Rennes jednak nie rezygnowało. Michal Baran rozgrzał się i systematycznie zmniejszał straty - w 51. minucie było już tylko 29:28. Dopiero pewne interwencje bramkarza Desbonneta, który skutecznie zatrzymał zarówno Labiblanga, jak i Barana, pozwoliły Montpellier nieco odetchnąć - 31:28. Ale i to nie zakończyło dramatu. Na minuty przed końcem Cesson-Rennes znowu zbliżyło się na jedną bramkę - 34:33. Monte zapewnił bezpieczniejsze prowadzenie, a ostatecznie MHB utrzymało zwycięstwo 36:34.
Głosy po meczu
Érick Mathé (trener Montpellier): „Nie mogliśmy spodziewać się niczego innego niż walki. Cesson jest teraz w świetnej formie, cztery wygrane w pięciu meczach. Do tego gramy dwunaste spotkanie w tym okresie, z dużym natężeniem wyjazdów - ostatni pochłonął nam 28 godzin w podróży. Cieszę się z punktów, nie z gry. W końcówce sezonu liczą się wyniki, a nie estetyka."
Sébastien Leriche (trener Cesson-Rennes): „Przyjechaliśmy tu z ambicjami. Przestudiowaliśmy porażkę Montpellier z Aix i wiedzieliśmy, że jest szansa. Zrealizowaliśmy plan na to spotkanie, walczyliśmy do końca. Rozczarowanie jest duże, ale proporcjonalne do zaangażowania graczy. Montpellier po prostu lepiej zarządzało kluczowymi momentami."
Finał Coupe de France na horyzoncie
Teraz Montpellier czeka przerwa reprezentacyjna, a kolejnym wielkim wyzwaniem będzie finał Coupe de France w sobotę 23 maja o godz. 19:30 w paryskiej Accor Arena. Rywalem w starciu o puchar będzie Nantes. Dla kibiców z regionu finał będzie transmitowany również na żywo na telebimie w FDI Stadium.
Źródło: lnh.fr





