Po dwóch z rzędu porażkach w różnych rozgrywkach Montpellier musiał koniecznie przełamać kryzys w starciu z teoretycznie słabszym rywalem. Od pierwszych minut gospodarze postawili na twardą, zdyscyplinowaną grę. Solidna obrona oraz liczne straty piłki w szeregach gości pozwoliły Diego Balaguerowi wykorzystać sytuacje kontratakowe i szybko wypracować przewagę (6:2 w 7. minucie).
Bramkarz Dunkerque Alejandro Romero Carreras próbował ratować swoją drużynę kilkoma udanymi interwencjami, ale niewiele mógł zrobić wobec znakomicie dysponowanego ataku MHB. Przebojowy Valentin Porte przeszywał defensywę rywali niczym rozgrzany nóż masło (15:9 w 20. minucie). W bramce Montpellier błyszczał Rémi Desbonnet, który do przerwy zanotował aż 10 obron. Wynik po pierwszej połowie nie pozostawiał wątpliwości – 21:11 dla gospodarzy.
Krótki przestój w drugiej odsłonie
Po zmianie stron MHB kontynuowało pokaz siły. Hugo Monte powiększał swój dorobek kolejnymi trafieniami, a nawet bramkarz Desbonnet dołożył dwa gole z rzędu, doprowadzając do wyniku 27:14 w 36. minucie.
Wydawało się, że to będzie jednostronna demolka do końcowego gwizdka. Niestety dla kibiców MHB, USDK pokazało lepszą twarz po obu stronach parkietu i zaskoczyło serią 5:0 (27:19 w 40. minucie). Mniej skoncentrowany Montpellier miał poważny przestój przez kwadrans, a prowadzony przez Benjamina Afgoura, który łatwiej dochodził do pozycji z linii, Dunkerque zbliżyło się na 29:24 w 50. minucie.
Na szczęście dla zespołu Ericka Mathé zawodnicy zdołali opanować sytuację i pewnie dowieźli zwycięstwo do końca – 38:27. Choć nie wszystko wyglądało idealnie, MHB utrzymało trzecie miejsce w tabeli i odzyskało trzypunktową przewagę nad Limoges. W przyszły weekend czeka ich trudny wyjazd do Nantes w ramach 24. kolejki – to będzie hit kolejki.
Źródło: handnews.fr
