Wielki wieczór w Montpellier. Zaledwie trzy dni po zwycięstwie nad Flensburgiem (35:32), miejscowy MHB podejmował lidera tabeli – PSG. Mecz 19. kolejki okazał się niezwykle emocjonujący, choć ostatecznie to paryżanie, bardziej konsekwentni w obronie i ataku, zdobyli komplet punktów. Dla gospodarzy była to także okazja do inauguracji nowej grupy kibiców – Coeur Bleu.
PSG szybko bierze sprawy w swoje ręce
Pierwszą bramkę zdobyli goście, prowadzeni przez Diego Simoneta. PSG objęło prowadzenie 3:1 w 4. minucie. Montpellier odpowiedział szybko – Arthur Lenne, dominujący w bloku obronnym, znalazł także drogę do bramki i doprowadził do remisu 3:3 w 7. minucie. Były gracz gospodarzy, Karl Konan, otrzymał pierwszą dwuminutową karę, a MHB świetnie wykorzystało przewagę. Bramkarz Desbonnet obronił trzy z siedmiu rzutów Paryżan, a Casado dał gospodarzom pierwsze prowadzenie – 5:4 w 8. minucie.
Tempo spotkania było błyskawiczne. Desbonnet obronił rzut karny Syprzaka (11. minuta), a kapitan Porte został wykluczony (14. minuta). PSG zdołało uciec na cztery bramki (14:10 w 23. minucie), a Montpellier, marnując szansę na zmniejszenie straty, schodził na przerwę z deficytem 14:18.
Kapitalny Bolzinger w drugiej połowie
Po zmianie stron do bramki wszedł Charles Bolzinger, a w składzie pojawili się Kylian Prat i Benjamin Richert. Po stracie piątej bramki (14:19) gospodarze wreszcie złapali kontakt – 16:19. Villeminot doprowadził do wyniku 17:19, a Sud de France Arena zawrzała.
Bolzinger był fenomenalny – obronił rzut karny Ferrana Sole (36. minuta), a później także próbę Syprzaka (39. minuta). W 43. minucie znów uratował zespół, broniąc "siódemkę" Omara, który do tego momentu trafił siedem razy z siedmiu prób. Omar był zresztą prawdziwą zmorą obrony MHB, niszcząc linię rozgrywającą Montpellier.
Trener Érick Mathé wziął przerwę w 43. minucie, by poprawić grę w ataku. Plan zadziałał – Villeminot trafił na 21:23. Następnie przyszedł gorszy moment i PSG odskoczył na 26:22 w 47. minucie. Prat trafił jednak w okienko, zmuszając gości do czasu w 55. minucie przy wyniku 29:27. Montpellier nie poddawało się. Desbonnet obronił kolejną "siódemkę" Sole (56. minuta), a Prat z zimną krwią doprowadził do wyniku 30:31.
Dramatyczna końcówka
PSG wzięło ostatni czas. Pozostało dziesięć sekund. Samotny Peleka zamknął spotkanie – 30:32. W sumie goście wykonali dwanaście rzutów karnych.
Montpellier walczył do końca i pozostaje na trzecim miejscu w tabeli. Léo Plantin otrzymał nagrodę dla najlepszego zawodnika lutego.
Głosy po meczu
Érick Mathé (trener MHB): "Jestem trochę sfrustrowany, bo uważam, że w pierwszej połowie zabrakło nam waleczności. Chęć dobrej gry sprawiła, że w drugiej części zejśliśmy z planu, szczególnie w obronie. PSG rozegrało swój mecz, było regularne przez całe spotkanie. Wiedzieliśmy, że przeciwnik może wrócić, startowaliśmy z dużej straty. W pierwszej połowie siedem karnych, często kończyliśmy w strefie."
Valentin Porte (kapitan MHB): "Przegrana dwoma bramkami to dużo, bo walczyliśmy odważnie. Obrona nie była naszą mocną stroną. Z 32 bramek dużo straciliśmy po wbiciu lub po karnych. Nie rozpoznałem nas w tej fazie gry. Gdy dajemy rywalom zbyt wiele rozwiązań, wpakowujemy się w kłopoty. To wielki problem do poprawienia przed meczem Pucharu Francji. Mogliśmy zagrać lepiej, bo brakowało im rotacji. Mogliśmy im sprawić więcej problemów."
Następny mecz
Irun (Hiszpania) – MHB
EHF European League – Runda zasadnicza – 4. kolejka
Wtorek, 10 marca, godz. 20:45
Polideportivo Municipal Artaleku
Źródło: lnh.fr

