Piątkowa porażka z lokalnym rywalem z Aix wciąż boli zawodników Montpellier. Zespół Ericka Mathé, który wydawał się kontrolować mecz, nagle stracił to, co stanowi jego fundament – skuteczność w ataku. Drużyna Valentina Porte, która w poprzednich dziesięciu spotkaniach notowała średnio ponad 35 bramek, nie potrafiła zdobyć gola przez pełne dziesięć minut. Bilans kwietnia jest bezlitosny: cztery porażki przy zaledwie dwóch zwycięstwach.
Pewny siebie rywal z Macedonii
HC Vardar przyjeżdża na stadion FDI z bagażem pewności siebie. Macedończycy zaznali porażki zaledwie trzy razy od początku sezonu – dwukrotnie w europejskich pucharach i raz w lidze krajowej. Oczywiście trudno porównywać te statystyki, biorąc pod uwagę różnicę poziomu między francuską ekstraklasą a macedońskim championatem, ale pewność siebie nie jest towarem, który można kupić – a zespół z Vardaru ma jej pod dostatkiem.
Historia bezpośrednich starć również nie napawa Montpellier optymizmem: sześć zwycięstw HC Vardar, dwa triumfy gospodarzy i jeden remis. Trzeba jednak pamiętać, że ostatnie spotkanie miało miejsce w 2020 roku, kiedy Rogerio Moraes właśnie opuszczał Vardar, przenosząc się do Veszprém.
Mniej gwiazd, ale silny kolektyw
Dzisiejszy HC Vardar to już nie zespół pełen międzynarodowych gwiazd z najlepszych lat. Pod względem nazwisk Montpellier dysponuje silniejszą kadrą i w teorii powinien wygrać pierwszy mecz u siebie. Jednak przyszły klub Mattéo Fadhuile'a może liczyć na zgrany kolektyw prowadzony przez trenera Ivana Cupica oraz kilku mniej rozpoznawalnych, ale niebezpiecznych zawodników. Jaka Malus, który już zdobył 59 bramek w europejskich pucharach w tym sezonie, to właśnie taki gracz zdolny przechylić szalę zwycięstwa. Do Francji przyjadą też dobrze znane w tym kraju twarze: były zawodnik Cesson Junio Tuzolana czy ex-piłkarz Istres Nicolas Bono.
„Nie gramy na odpowiednim poziomie, musimy sobie to powiedzieć wprost. Mamy dwa wyjścia: albo rozmawiamy o piątkowej porażce, albo skupiamy się na tym meczu" – powiedział Rémi Desbonnet na stronie Montpellier
Czas się odkuć
Przesłanie jest jasne: nie czas na taktyczne rozważania, lecz na rehabilitację przed własną publicznością po zeszłotygodniowej kompromitacji. Erick Mathé postawił na stabilność, wystawiając ten sam skład co przeciwko PAUC, ale jego drużyna nie ma już czasu na kalkulacje. Montpellier musi wygrywać – zarówno w lidze (pozostałe dziesięć punktów dałoby 45 punktów w sezonie, co byłoby najgorszym wynikiem od 2021-22), jak i w Pucharze Francji, gdzie na drodze stoi Nantes.
Ta dwumeczowa rywalizacja z Vardarem to nie ostatnia szansa na trofeum w tym sezonie, ale w przypadku katastrofalnego scenariusza może być tą porażką, która zatopi cały sezon Montpellier. Mecz odbędzie się we wtorek, 28 kwietnia.
Źródło: handnews.fr
