Montpellier odprawia waleczny PAUC
Obrońca tytułu Pucharu Francji mógł wystąpić w niemal optymalnym składzie - jedynym nieobecnym był Zvonimir Srna. Gorzej sytuacja wyglądała po stronie gości z Aix-en-Provence, którzy musieli radzić sobie bez kontuzjowanych Robina Molinié i Elliota Desblancs, chorego Joze Baznika oraz Sassera Sona, który opuścił klub z przyczyn osobistych.
Mimo osłabień, PAUC zaczął odważnie. Dzięki świetnie interweniującemu bramkarzowi Gustafowi Banke (9 obron w pierwszej połowie) to goście dyktowali tempo w początkowej fazie spotkania (1:3 w 5. minucie). Nieomylny Nikoloz Kalandadze skutecznie rozbijał zbyt bierną defensywę Montpellier i po 13 minutach było już 5:9 dla przyjezdnych.
Prowansalczycy zaczęli jednak tracić pomysły w ataku, a Jack Turin doprowadził do wyrównania po serii 4:0 (11:11 w 21. minucie). Po ośmiominutowej suszy strzeleckiej Antoine Tissot przełamał się dla Aix, ale Brian Monté natychmiast odpowiedział (13:13 w 26. minucie). W drugim kwadransie gospodarze wzięli się jednak do roboty, wygrywając tę część 9:4 i schodząc do szatni z trzybramkowym prowadzeniem (17:14).
Montpellier przyspiesza w drugiej połowie
Po zmianie stron PAUC kompletnie stracił głowę. Symbolicznym momentem była sytuacja z 36. minuty, gdy Alexandre Tritta nie trafił do pustej bramki ze środka boiska, nie niepokojony przez nikogo. Montpellier rozpędzał się w ataku, podczas gdy osłabieni goście - poza Gruzinem Kalandadze - nie stanowili zagrożenia (24:19 w 45. minucie).
Prowadzący pewnie mecz gospodarze wykorzystywali grę siedmioma zawodnikami polowymi rywali, powiększając przewagę trafieniami do pustej bramki. Ataki PAUC stawały się coraz bardziej chaotyczne i łatwe do neutralizacji. Końcówka była już formalnością (29:23 w 55. minucie). Wspierany przez błyszczącego Bryana Monté (9 bramek) Montpellier pewnie zakwalifikował się do półfinału, pokonując ostatecznie Aix-en-Provence 34:27.
Nîmes po raz drugi wygrywa w Chambéry
Nîmes powtórzył wyczyn z połowy grudnia, ponownie wygrywając w hali Le Phare. Goście prowadzili przez 45 minut, a kluczową rolę odegrał powracający do Chambéry Harun Hodzic, który w pierwszej połowie zaliczył 9 obron (do przerwy było 9:12 dla Nîmes).
Gospodarze ruszyli do odrabiania strat w drugiej części meczu. Serią 6:0 w środkowej fazie drugiej połowy przejęli prowadzenie na dziesięć minut przed końcem (18:17 w 50. minucie). Kilka niecelnych zakończeń Chambéry oraz trafienia Guérica Vincenta i Jean-Loupa Faustina pozwoliły jednak USAM wyrwać awans do półfinału. Rzut karny Elio Zammita na ostatnią sekundę zmniejszył jedynie rozmiary porażki. W defensywnym spotkaniu Nîmes triumfował 24:23.
Nantes bez problemów z Dunkerque
W ostatnim meczu weekendu HBC Nantes pokonał Dunkerque, choć goście stawiali opór przez pierwszą połowę (16:12 do przerwy). Po zmianie stron gospodarze całkowicie zdominowali rywala, wygrywając ostatecznie 37:21.
Trudny debiut na ławce trenerskiej Dunkerque zaliczył Yohann Delattre, który musiał patrzeć, jak Aymeric Minne i Julien Bos (po 6 goli), a także Nicolas Tournat (5 bramek) bezlitośnie ostrzeliwali bramkarzy jego zespołu. Ci ostatni bronili na przyzwoitym poziomie (32% skuteczności), ale przy takiej przewadze rywala nie mieli szans na zatrzymanie przegranej.
Ostatni ćwierćfinał między Saran a Paris odbędzie się we wtorek 10 lutego. Półfinały zaplanowano na kwiecień.
Źródło: handnews.fr

