W Mielcu doszło do niezwykle ważnego starcia dla obu drużyn. Kwidzynianie mogli znacząco zbliżyć się do pierwszej szóstki i ugruntować swoją pozycję w gronie zespołów play-off. Dla miejscowej Stali stawka była równie wysoka – walczyła o utrzymanie się w czołowej ósemce.
Niemrawy początek i seria gości
Pierwsze minuty nie przyniosły wyrównanej rywalizacji. Po siedmiu minutach na tablicy widniał skromny wynik 3:2 dla przyjezdnych. Obie defensywy prezentowały się solidnie, a Milicević znalazł sposób na obronę gospodarzy, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Tempo gry wzrosło, ale tylko po stronie gości. Michał Czarnecki, odpoczęty po meczu z KPR-em spędzonym na ławce, świetnie odnalazł się na parkiecie i sprawiał ogromne problemy rywalom.
Stal przeżywała dramatyczne chwile w ofensywie – przez sześć minut nie potrafiła wpisać się na listę strzelców. MMTS wykorzystał kryzys przeciwnika i zbudował pięciobramkową przewagę (10:5). Gdy wydawało się, że goście kontrolują przebieg meczu, gospodarze zdołali się otrząsnąć i zmniejszyć dystans do dwóch trafień. W ataku dobrze funkcjonował Rotem Segal. Finał pierwszej połowy należał jednak do Czarno-Czerwonych. Młody duet rozgrywających – Lewczyk i Malczak – dyktował warunki i zdobywał efektowne bramki, dając ekipie z Kwidzyna czteropunktową zaliczkę na przerwę (14:10).
Wyrównana walka po zmianie stron
Druga część spotkania rozpoczęła się bardzo dobrze dla Mielczan. Odrobili dwa oczka, a MMTS tracił pewność siebie. Sanek trafił ponownie i różnica skurczyła się do minimum. Lider gości Jovan Milicević przerwał jednak złą passę swojej drużyny efektownym rzutem (15:13). Mimo to gospodarze nie odpuszczali i doprowadzili do remisu 15:15.
Odpowiedź przyjezdnych była natychmiastowa – seria trafień przywróciła im przewagę. W ataku wyróżniał się Konrad Pilitowski, wzorowo prowadzący rozegranie. Po stronie Stali dobrze radził sobie Jakub Tokarz, kierujący ofensywą gospodarzy. Gra wyrównała się, ale kłopotem dla zespołu z Mielca stały się wykluczenia. W pewnym momencie grali w dwóch mniej, co goście skutecznie wykorzystali. Papaj skutecznie atakował ze skrzydła w przewagach, a na kwadrans przed końcem MMTS prowadził 22:19.
Emocjonująca końcówka
W pięćdziesiątej minucie goście mogli zwiększyć przewagę do pięciu bramek, ale strzał Czarneckiego trafił tylko w słupek. Odpowiedział Głuszczenko, redukując stratę do trzech goli (24:21). Gospodarze uwierzyli w możliwość zdobycia punktów. W bramce świetnie interweniował Adam Witkowski, pomagając Stali w odrabianiu strat. Na sześć minut przed końcem udało się zbliżyć do jednego trafienia (24:23).
Emocje ostudził Milicević, który pewnie wykonał rzut karny, wyprowadzając MMTS na trzybramkową przewagę (26:23). W końcówce kluczową rolę odegrał także Zakreta, który zachowywał spokój na linii bramkowej i ratował swoją drużynę interwencjami. To właśnie jego obrony ostatecznie złamały opór gospodarzy, którzy ulegli 27:30.
Zawodnikiem meczu został obrotowy Stali – Adam Wąsowski. Pomimo braku trafień wyróżnił się w defensywie, za co otrzymał indywidualne wyróżnienie.
Handball Stal Mielec – Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn 27:30 (10:14)
Źródło: www.handballnews.pl

