Trudny start Francuzów
Mecz z Serbią rozgrywany był w wyjątkowo gorącej atmosferze. Trybunach wypełnione entuzjastycznymi kibicami gospodarzy - rzadkość na turniejach kategorii U18 - stanowiły dodatkowe wyzwanie dla Bleuets. Selekcjoner Franck Prouff wprowadził dwie zmiany w składzie: szansę w tym turnieju dostali bramkarz Jean Baradat i rozgrywający Nathan Brunon, obaj z Chambéry.
Francuzi weszli w mecz bardzo słabo. W ataku zawodnicy mieli poważne problemy z przebiciem się przez serbską obronę, tracąc piłki na błędnych podaniach. W defensywie długo nie mogli znaleźć sposobu na środkowego Filipa Blecicia, który błyskawicznie oddawał rzuty, ani na prawego rozgrywającego Stefana Stojanovicia umiejętnie wykorzystującego każdą lukę. Serbowie szybko wypracowali przewagę, którą Francuzi gonili przez całą pierwszą połowę (1:4 po 5 minutach, 4:8 po 15 minutach).
Powrót do gry i wyrównanie przed przerwą
Wejście kapitana, lewego rozgrywającego Kelídjee Boisne-Noca ożywiło atak Francji. Stopniowo Bleuets zaczęli odrabiać straty, a obrona - z kluczową rolą Isaaca Saillarda i Harolda Metmera - zmusiła Serbów do coraz częstszego polegania na indywidualnych akcjach. Prawdziwą ostoją Francji okazał się bramkarz Célio Bertin z Brugi, który w znakomitym stylu bronił zarówno rzuty z dystansu, jak i z bliskiej odległości.
Francuzi mogli mieć jednak żal do siebie - przez ponad 10 minut nie pozwolili Serbom strzelić gola, lecz sami zmarnowali trzy okazje do wyrównania z rzędu. Paradoksalnie, serbska przerwa na żądanie wyszła Francuzom na dobre: środkowy Felipe Garcia z Vernon znalazł rozwiązania w ataku, Bertin zaliczył kolejną interwencję i Francja po raz pierwszy wyszła na prowadzenie. Pierwsza połowa zakończyła się remisem 11:11.
Francja przejęła kontrolę w drugiej połowie
Po przerwie Bleuets kontynuowali dobrą grę. Bertin już w pierwszych minutach drugiej połowy obronił rzut karny. Garcia był nieustannie groźny, zdobywając kolejne bramki po indywidualnych akcjach (15:12 po 34 minutach). Do gry doszedł też lewy rozgrywający Jacques-Balint Siwe, który po trudnym początku stał się cennym orężem Francji - zarówno w rzutach z dystansu, jak i w pojedynkach jeden na jeden (17:13 po 40 minutach).
Mimo narastającej presji ze strony publiczności i kontrowersyjnych wykluczeń Francuzów, Lucas Vaillant po szybkim kontrataku na lewym skrzydle dał drużynie pięciobramkowe prowadzenie (20:15 po 45 minutach), zmuszając Serbów do wzięcia czasu.
Nerwy w końcówce, ale Francja dowozi zwycięstwo
Po przerwie na żądanie Serbowie ruszyli do odrabiania strat, a środkowy Mihaljo Popovic zaczął kreować kolejne bramki, przybliżając gospodarzy do Francuzów (23:20 po 53 minutach). Atmosfera na hali była już elektryczna - drażniące decyzje sędziów i dopingujące Serbów trybuny podkręcały temperaturę do granic wytrzymałości.
Spokój przywrócił ponownie Vaillant, który po kolejnym kontrataku podwyższył wynik na 25:20 i praktycznie przypieczętował zwycięstwo. Ostatecznie Francja wygrała 27:22, choć końcowe gwizdki zostały przyćmione przez bójkę na boisku i gwizdy serbskich kibiców. Wyróżniony jako najlepszy zawodnik Francji Felipe Garcia, który strzelił 5 goli przy 100-procentowej skuteczności, przyjmował nagrodę przy wtórze głośnego buczenia z trybun.
Niemcy jutrzejszym rywalem - stawka jest wysoka
Dzięki temu zwycięstwu Francja ma dwa punkty i wyprzedza jutrzejszego rywala - Niemcy - którzy niespodziewanie ulegli Słowenii 28:30. W meczu niemiecko-słoweńskim wyróżnili się prawostronni gracze Niemiec: rozgrywający Tomas Gadza z Hamburga (wybrany MVP) oraz skrzydłowy Vincent Faciejew z Kilonii - obaj zdobyli po 7 goli.
Francuzom do awansu do ćwierćfinału wystarczy jutro remis, jednak porażka może poważnie skomplikować ich sytuację w tabeli. Bleuets nie mogą sobie pozwolić na potknięcie.
Źródło: handnews.fr





