Kieleckie szczypiornistki czekają trzy weekendowe wyzwania w ramach 1/16 finału mistrzostw kraju. Piątkowe zmagania rozpoczną się o godzinie 18 spotkaniem przeciwko SPR JKS Sanem Jarosław. Dzień później, o 13, podopieczne Tomasza Rosińskiego zagrają z SPR Grunwaldem Ruda Śląska. Ostatni mecz turnieju, zaplanowany na niedzielę na godzinę 12, to konfrontacja z SPR Olkusz.
Tomasz Rosiński, były wybitny piłkarz ręczny, obecnie prowadzący młode zawodniczki, podzielił się swoją oceną sytuacji przed turniejem. Szkoleniowiec przyznał, że generalnie sytuacja wygląda dobrze, choć kilka urazów utrudnia przygotowania. Wyraził nadzieję, że kontuzjowane piłkarki wrócą do gry w późniejszych fazach rozgrywek, jeśli drużynie uda się awansować. We wtorek przed weekendowymi pojedynkami zespół rozpoczął bezpośrednie przygotowania, mając do dyspozycji trzy sesje treningowe po poniedziałkowym meczu. Opiekun podkreślił pozytywne nastawienie drużyny i przewagę gry we własnej hali.
Analiza rywalizacji
Według 42-letniego trenera, zespół z Jarosławia jest jak najbardziej w zasięgu jego podopiecznych, zwłaszcza że drużyny już się spotkały. Jako najbardziej wymagającego przeciwnika wskazał Grunwald z Rudy Śląskiej. Rosiński zaznaczył jednak, że ostateczną weryfikację przyniesie dopiero boisko, gdyż składy mogły ulec zmianom od czasu wcześniejszych gier kontrolnych i spotkań w kategorii młodziczek. Piątkowy występ jako drugi w kolejności pozwoli spokojnie zaobserwować rywali z soboty i niedzieli. Najważniejsze według szkoleniowca jest maksymalne zaangażowanie zawodniczek, a wyniki poznamy po niedzielnych bojach.
Wyzwania młodego zespołu
Poprzedni sezon zakończył się dla juniorek młodszych Korony czwartym miejscem w mistrzostwach Polski. Tegoroczne rozgrywki będą trudniejsze ze względu na młodość składu i debiut wielu zawodniczek w tej kategorii wiekowej. Start od 1/16 finału stanowi większe wyzwanie niż rok temu. Rosiński zwrócił uwagę na kwestię budowy fizycznej – przeciwniczki z rocznika 2009, najstarszego w tej kategorii, są lepiej zbudowane i silniejsze od jego smuklejszych podopiecznych, co może skutkować większą dotkliwością kontaktu fizycznego. Mimo to trener nie traci optymizmu, licząc na pomoc własnej hali i awans do kolejnej rundy. Dla tego zespołu każdy kolejny awans będzie wielkim osiągnięciem, gdyż nie postawiono szczególnie ambitnych celów na obecny sezon.
Znaczenie gry u siebie
Młode kielczanki będą występować w obiekcie, w którym na co dzień rozgrywa mecze pierwsza drużyna Korony Handball. Doświadczony opiekun wyraził przekonanie, że własna hala może stanowić atut. Wskazał na głośny doping rodziców i kibiców, obecny nawet na wyjazdach, który nie przeszkadza zawodniczkom. Wszystko zależy od indywidualnego podejścia i mentalnego przygotowania, w czym trener widzi także swoją istotną rolę. Zespół będzie jeszcze wielokrotnie rozmawiać o tych kwestiach. W poprzednim sezonie drużyna grała głównie na wyjeździe, poza fazą 1/16 finału, teraz zaczyna u siebie. Rosiński dostrzega zarówno zalety, jak i wady takiego rozwiązania, ale wyraża pewność, że zespół poradzi sobie z tą sytuacją.
Źródło: www.emkielce.pl

