Kevin Møller to jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w historii piłki ręcznej. Trzykrotny mistrz świata, mistrz Europy 2026 i srebrny medalista olimpijski z reprezentacją Danii, zdobywca EHF Champions League z Barçą w 2021 roku oraz dwukrotny triumfator EHF European League z SG Flensburg-Handewitt - w 2024 i 2025 roku. W ubiegłym sezonie 36-latek obronił 37 rzutów w półfinale i finale, za co otrzymał tytuł MVP EHF Finals 2025.
Ostatni taniec w Flensburgu
Po zakończeniu obecnych rozgrywek Møller wróci do duńskiego GOG - klubu, z którego wyruszył na podbój Europy. To będzie koniec jego drugiego pobytu w Flensburgu. Bramkarz spędził tam pierwsze cztery lata (2015-2018), następnie przeniósł się do Barcelony, a od 2021 roku ponownie bronił barw niemieckiego klubu.
„Już w pierwszym sezonie w Flensburgu, w 2014/15, zdobyłem swoje pierwsze trofeum - Puchar Niemiec. Teraz chcę zakończyć przygodę z tym klubem kolejnym tytułem. Oczywiście przed nami jeszcze wiele przeszkód, ale zrobimy wszystko, by wrócić na podium" - zapowiada Duńczyk.
Droga do Hamburga
Flensburg przeszło przez fazę grupową bez straty punktu - sześć zwycięstw w sześciu meczach. W rundzie głównej było jednak trudniej: klub przegrał trzy z czterech spotkań, i to właśnie z zespołami, które pojawią się na Winamax EHF Finals 2026 - THW Kiel i Montpellier Handball.
W play-offach Flensburg wyeliminowało duński SAH Aarhus, a w ćwierćfinale zmierzyło się z krajowym rywalem - TSV Hannover-Burgdorf. Po remisie w pierwszym meczu drużyna Møllera zdominowała rewanż, wygrywając 43:35 w spotkaniu, w którym padły łącznie 78 bramki.
„Po pierwszym meczu pojawiły się wątpliwości, czy uda nam się awansować do Hamburga - Hannover wywierało na nas ogromną presję. Ale w końcu pokazaliśmy, na co nas stać. Te ćwierćfinały były naprawdę wyjątkowe" - przyznaje bramkarz.
Ten sam finał czwórkowy co rok temu
30 i 31 maja w Hamburgu Flensburg zmierzy się z tymi samymi rywalami co przed rokiem: Kielem, Montpellier i - w półfinale - MT Melsungen. Co ciekawe, rozlosowanie par przyniosło identyczny układ jak w poprzedniej edycji.
„To trochę dziwne, że te same cztery drużyny znowu tu są, ale to zarazem dowód na jakość tych klubów. Jeszcze większym zbiegiem okoliczności jest to, że wylosowano identyczne pary półfinałowe" - komentuje Møller.
W ubiegłym roku Flensburg pokonało MT Melsungen 35:34 po dogrywce w niezwykle emocjonującym półfinale. „Ten mecz był naprawdę kapitalny. Momentum mogło przechylić się na obie strony. Ale nie można porównywać zeszłego roku do tego - każde spotkanie ma swoją własną historię, a przeszłość to już przeszłość. Kiedy stawką jest jedno miejsce w finale, wszystko wygląda inaczej" - zaznacza 36-latek.
Historyczna szansa na trzeci tytuł z rzędu
W finale 2025 roku Flensburg pokonało Montpellier 32:25, zostając pierwszym klubem w historii, który obronił tytuł w EHF European League Men. Teraz drużyna celuje w trzecie z rzędu trofeum.
„W Flensburgu wszyscy oczekują tytułu co sezon. Skoro odpadliśmy już z Pucharu Niemiec i nie zdobędziemy mistrzostwa ligi - to jest nasza szansa. Jeśli wygramy, na trwałe wpiszemy SG w historię piłki ręcznej. I właśnie o to nam chodzi" - kończy Møller.
Dla trzech niemieckich uczestników Winamax EHF Finals 2026 turniej ma dodatkową stawkę - to ostatnia szansa na trofeum w tym sezonie oraz potencjalna możliwość wywalczenia miejsca w Machineseeker EHF Champions League, w zależności od wyników TruckScout24 EHF FINAL4 2026.
Źródło: eurohandball.com





