Podopieczni trenera Grégory'ego Cojeana od pierwszego gwizdka narzucili swoje tempo gry. Szybkie tempo i skuteczne ataki pozwoliły im już w 8. minucie objąć prowadzenie 8:4, a wysoko ustawiona defensywa Sportingu okazała się niewystarczająca.
Tournat bezbłędny, Minne zabójczy
W ofensywie HBC Nantes znalazło receptę na portugalską obronę. Aymeric Minne świetnie się bawił w pierwszej połowie, zdobywając ostatecznie 8 bramek. Prawdziwą gwiazdą wieczoru okazał się jednak Nicolas Tournat. Obrotowy francuskiej drużyny zanotował perfekcyjną skuteczność - wszystkie dziewięć swoich prób zamienił na gole (9/9), za każdym razem pokonując bramkarza Sportingu Andre Kristensena (zaledwie 3 obrony na 24 strzały).
Po stronie gości mocno dała się we znaki absencja kontuzjowanego Francisco Costy. Jego brat Martim Costa próbował wypełnić lukę, ale brak lidera ofensywy był wyraźnie odczuwalny. Do przerwy Nantes prowadziło pięcioma trafieniami - 21:16.
Druga połowa bez drżenia
Po zmianie stron gospodarze nie odpuścili ani na moment. W rewanżu ćwierćfinału poprzedniej edycji Ligi Mistrzów zespół z Valero Riverą w składzie grał cierpliwie w ataku i konsekwentnie w obronie, stopniowo powiększając przewagę. Do akcji włączył się także Julien Bos, skutecznie atakując z dystansu.
W 44. minucie różnica wzrosła do ośmiu bramek (29:21) i losy spotkania były już przesądzone. HBC Nantes kontrolowało przebieg meczu do ostatniego gwizdka, doprowadzając do różnicy dziesięciu goli i ostatecznego wyniku 38:27.
Zwycięstwo pozwoliło Francuzom wyprzedzić Sporting Lizbona w tabeli grupy A i awansować na piąte miejsce. Kolejny mecz HBC Nantes w Lidze Mistrzów rozegra 25 lutego przeciwko Kolstad Handball.
Źródło: handnews.fr

