Mistrzowie Niemiec potwierdzili swoją klasę, choć droga do finału okazała się znacznie trudniejsza, niż mogłoby się wydawać po pierwszej połowie. Czterobramkowe prowadzenie z przerwy stopniało w drugiej części meczu, ale Füchse zdołali utrzymać korzystny wynik.
Lemgo walczyło do końca
Florian Kehrmann, trener TBV Lemgo Lippe, nie krył uznania dla rywali: – Füchse są zasłużonym zwycięzcą. W półfinale wszystko musi zagrać, zwłaszcza gdy stoisz naprzeciwko mistrza. W pierwszej połowie zbyt wolno ustawialiśmy się w obronie, choć w grze 6 na 6 wypracowywaliśmy sobie dobre sytuacje. Czterobramkowa strata do przerwy to był ciężki balast, ale wróciliśmy do gry, bo mamy jakość i zawsze w siebie wierzymy.
Szkoleniowiec Lemgo podkreślił wyjątkową atmosferę wydarzenia: – To niesamowite widowisko, to co działo się na hali było cudowne, dwa obozy kibiców bawiły się razem z nami. Chciałbym doświadczyć tej atmosfery, gdybyśmy choć raz wyszli na prowadzenie.
Kehrmann docenił klasę przeciwników: – Milosavljev w bramce zagrał wybitnie, oczywiście też Mathias Gidsel. To fascynujące, z jaką swobodą podejmuje właściwe decyzje w trudnych sytuacjach.
Szczegóły zadecydowały
Jörg Zereike, dyrektor zarządzający TBV Lemgo Lippe, również mówił o detalu: – Możemy zejść z parkietu z podniesioną głową. Walczyliśmy pełne 60 minut i przez 60 minut graliśmy znakomity atak. Nadążaliśmy za berlińskim tempem, ale zbyt często rozbijaliśmy się o Milosavljeva, a w pierwszej połowie przegrywaliśmy zbyt wiele pojedynków w obronie.
Lukas Hutecek z Lemgo wskazał konkretny moment: – Gdyby rzut Nielsa Versteijnena w końcówce wpadł, a nie trafił w słupek, zrobiłoby się naprawdę gorąco. W drugiej połowie graliśmy ofensywnie niemal perfekcyjnie, ale popełniliśmy za dużo prostych błędów, które oni wykorzystali bezlitośnie.
Berlin z ulgą po awansie
Nicolej Krickau, trener Füchse Berlin, nie krył ulgi: – Lemgo to silna drużyna z wielką mentalnością. Jesteśmy po prostu szczęśliwi, że w tym sezonie mamy już z nimi z głowy. Świetnie zagraliśmy w pierwszej połowie, dzięki czemu mieliśmy czterobramkowy zapas. Gdy Lemgo zaczęło częściej grać 7 na 6, nie mogliśmy ich do końca okiełznać, ale cieszę się, że to rozwiązaliśmy.
Szkoleniowiec podkreślił wagę szerokiej kadry: – Mogliśmy wykorzystać rotację z Tobiasem Grøndahlem i Matthesem Langhoffem, to było decydujące.
Bob Hanning, dyrektor zarządzający Füchse, przyznał: – W drugiej połowie mieliśmy szansę wcześniej zamknąć mecz. Dobrze broniliśmy, ale straciliśmy koncentrację i od 45. minuty popełniliśmy pięć, sześć błędów. To co Florian Kehrmann zrobił z tą drużyną, zasługuje na szacunek – Lemgo może pokonać każdy zespół w lidze.
Milosavljev różnicował
Mathias Gidsel, gwiazda berlińczyków, mówił o presji: – To była ogromna presja ze strony Lemgo i całej areny. Było naprawdę ciężko, ale teraz czujemy się super, będąc w finale. Dziś nie było łatwo, jutro będzie jeszcze trudniej. Nieważne kto będzie przeciwnikiem, chcemy się tym cieszyć i grać dla naszych wspaniałych kibiców.
Mijajlo Marsenic wprost wskazał bohatera: – Dejan Milosavljev dzisiaj zrobił różnicę, więc: dzięki, Dejan! Jutro musimy zagrać lepiej w obronie, żeby mu pomóc, a nie tylko on nam. Generalnie zawsze jest ciężko przeciwko Lemgo – i zawsze ciasno. Oni nigdy się nie poddają, nawet gdy prowadziliśmy sześcioma bramkami.
Max Darj, kapitan Füchse, już myślał o finale: – Jesteśmy mega szczęśliwi, że stoimy w finale, to była ciężka robota. Teraz trzymam kciuki za mój były klub BHC, tam zaczynałem zawodową karierę – ale Magdeburg to obecnie najlepsza drużyna świata.
Źródło: daikin-hbl.de
