Pierwsze 30 minut pełnych kontrastów
Początek meczu należał do podopiecznych Emmanuela Mayonnade'a. W składzie wystąpiły Chloé Valentini, Tyra Axner, Sarah Bouktit, Betchaidelle Ngombele (zmieniana w ataku przez Annę Albek), Petra Vamos, Lucie Granier i Johanna Bundsen. Zabrakło kontuzjowanej Suzanne Wajoka, która będzie pauzować przez kilka tygodni, ale do drużyny wróciła Manon Errard.
Choć to Rumunki jako pierwsze wpisały się na listę strzelczyń (karnym trafioną przez Larissę Nusser), Francuzki szybko przejęły kontrolę. Świetnie ustawiona defensywa i błędy Glorii w rozegraniu pozwoliły Metz wypracować prowadzenie 5:3 w 7. minucie. W kolejnych akcjach wyróżniała się Anna Albek, która skutecznie radziła sobie zarówno w grze z bliska, jak i przy dalszych rzutach.
W 17. minucie gospodarnie prowadziły już 11:6, ale zaraz potem nastąpiła niepokojąca utrata koncentracji. Rumunki przeprowadziły serię 4:0, wykorzystując straty w ataku Metz, i w 21. minucie było już 11:11. Emmanuel Mayonnade zareagował zmianami, wpuszczając na parkiet m.in. Léna Grandveau i Anne-Emmanuelle Augustine, ale dopiero interwencja Petry Vamos pozwoliła przełamać niemoc strzelecką.
Do przerwy Francuzki zdołały odzyskać dwubramkowe prowadzenie (16:14), choć statystyki bramkarki Johanny Bundsen na tym etapie były skromne – zaledwie 19% skuteczności (3 obrony na 16 strzałów).
Druga połowa: więcej walki niż piękna
Po zmianie stron główną bohaterką była rumuńska bramkarka Renata De Arruda, która kolejno broniła strzały Vamos, Grandveau i Valentini. Metz miało pomysły, ale brakowało finalizacji. Z pomocą przyszła zmienniczka w bramce Sabrina Novotna, której interwencje pozwoliły utrzymać bezpieczny dystans.
Gra nadal była daleka od doskonałości – mnóstwo strat, przerywane pojedynczymi popisami bramkarek i kontratakami. W 45. minucie Metz prowadziło 23:20, ale Rumunki nie odpuszczały. Danila So Delgado zakończyła suchą passę gości, wykorzystując rzut karny, a Gloria wciąż utrzymywała kontakt.
W kluczowym momencie, przy stanie 26:24 w 52. minucie, do głosu znów doszła Novotna, która swoją paradą dała impuls do kontry zakończonej trafieniem Granier. W końcówce spotkania, mimo nerwów i kolejnych strat, Metz kontrolowało sytuację. Decydujące obrony Novotnej i trafia Augustine oraz Vamos w 57. minucie dały gospodiniom czterobramkowe prowadzenie (29:25), które już utrzymały do końcowego gwizdka.
Zasłużone, choć nie spektakularne zwycięstwo
Końcowy wynik 29:26 odzwierciedla charakter całego spotkania – dużo walki, niedokładności w ataku, ale ostatecznie trzy punkty pozostały w Metz. Francuzki mogły liczyć na kolektyw i kluczowe interwencje bramkarek w najważniejszych momentach. W meczu wyróżniły się Petra Vamos w rozegraniu oraz Sabrina Novotna, której drugiej połowy nie można przecenić.
Dla zespołu z Lotaryngii to kolejne zwycięstwo w fazie grupowej Ligi Mistrzyń, które pozwala myśleć o dalszej części rozgrywek. W meczu pierwszej rundy Metz wygrało w Rumunii pewnie 31:24, teraz ponownie potwierdziło wyższość, choć tym razem zadanie okazało się trudniejsze niż mogłoby się wydawać.
Źródło: handnews.fr

