Rozpoczęcie fazy rewanżowej Ligi Mistrzyń nie mogło przynieść lepszego starcia! Metz w swoich Arenach podejmowało węgierskiego giganta z Győr. W meczu pierwszej rundy Węgierki wygrały pewnie 31:27, a nie do zatrzymania była wtedy Hatadou Sako. Tym razem jednak francuska drużyna grała przed własną publicznością i nie zamierzała łatwo odpuścić.
Wyrównana pierwsza połowa z pięcioma wykluczeniami Győr
Spotkanie od pierwszych minut toczyło się w szybkim tempie. Győr skutecznie wykorzystywało lewą skrzydłową Bo van Wetering, a po stronie Metz świetnie radziła sobie Léna Grandveau. Pierwszym problemem dla gospodyń okazała się Hatadou Sako – francuska bramkarka w barwach węgierskiego klubu zaliczyła trzy szybkie interwencje przy rzutach z sześciu metrów.
Tyra Axner podjęła wyzwanie i doprowadziła do remisu, a Lucie Granier trafiała bezbłędnie (3/3). Mimo to Győr objęło prowadzenie 9:7 w 12. minucie, głównie dzięki skuteczności Bruny De Paula w grze jeden na jeden. Emmanuel Mayonnade wziął pierwszą przerwę i skupił się na poprawie gry obronnej.
To nie pomogło – Metz kilkukrotnie nie mogło pokonać Sako, a Węgierki odskoczyły na 13:8 w 18. minucie. Dopiero Betchaidelle Ngombele przerwała trzyminutową niemoc ofensywną gospodarzy, a Lucie Granier dołożyła kolejną akcję po przechwycie. W 20. minucie było już tylko 11:13.
Kluczowym momentem pierwszej połowy stały się trzy kolejne wykluczenia zawodniczek Győr – Dulfer, Jörgensen i Breistol. Metz wykorzystało przewagę, a Johanna Bundsen broniła świetnie (6/19 w pierwszej połowie). Mimo nieudanego rzutu karnego Sarah Bouktit, gospodynie doprowadziły do remisu 13:13 w 23. minucie.
Kelly Dulfer otrzymała trzecie wykluczenie, co oznaczało czerwoną kartkę. Petra Vamos wykorzystała sytuację i po zewnętrznym strzale z prawego skrzydła zrobiło się 14:14. Z takim wynikiem obie drużyny schodziły na przerwę.
Kapitalna Bundsen, ale brakuje skuteczności
Po przerwie już w 33. minucie grały na przemian – Veronika Kristiansen trafiła dla Győr, a Vamos odpowiedziała pięknym strzałem w okienko na 15:15. Kristansen jednak napędzała atak węgierski i w 36. minucie gościnie prowadziły 18:16.
Grandveau wywalczyła kolejny karny, który wykorzystała Lylou Borg (18:19). Bundsen broniła fenomenalnie – jej dwunasta obrona w meczu pozwoliła Metz na wyrównanie, a Ngombele mocnym strzałem dała gospodynie na moment prowadzenie.
20 minut przed końcem Per Anders Johansson dokonał nietypowej zmiany, wprowadzając Tjaję Stanko na rozegranie, a Kristinę Jörgensen… na pivot! Mimo to Metz radziło sobie w defensywie i utrzymywało kontakt (20:21 w 43. minucie).
Po przerwie Mayonnade'a (45. minuta, przy 20:21) obie bramkarki dalej prezentowały się znakomicie. Suzanne Wajoka wreszcie pokonała Sako przy szybkim ataku i zrobiło się 21:21 w 48. minucie. Prestation Bundsen była po prostu wybitna – w tym momencie miała na koncie 17 obron przy 40 strzałach!
Niestety dla Metz, w końcówce zabrakło skuteczności. Dione Housheer trafiła z karnego (22:23), Tyra Axner trafiła w słupek, a Csenge Fodor podwyższyła na 24:22 dla Győr w 53. minucie. Mayonnade wziął przerwę i nakazał ścisłe krycie De Paula, ale problemy były w ofensywie.
Vamos i Borg nie potrafiły pokonać Sako. Choć Axner wywalczyła wykluczenie Jörgensen, w długiej akcji Győr podwyższyło na 25:22 w 56. minucie. Po kolejnych nieudanych próbach Metz, Węgierki w ostatnich minutach zamknęły mecz i wygrały 27:24.
W przyszłą sobotę o 18:00 Metz podejmie w 10. kolejce norweskie Storhamar – ponownie przed własną publicznością.
Źródło: handnews.fr
