Przez pierwsze tygodnie letnich przygotowań Metz pozostawało poza zasięgiem mediów. Klub zapowiadał co prawda tygodniowy obóz na Węgrzech z możliwością rozegrania sparingów, jednak żadne mecze nie zostały oficjalnie potwierdzone. Środowe starcie z Borussią Dortmund - uczestnikiem Ligi Mistrzów i przyszłym rywalem Brestu w fazie grupowej - dało więc kibicom pierwszą okazję, by zobaczyć nowe oblicze mistrzowskiej drużyny.
Na boisku szybko okazało się, że hierarchia została zachowana. Metz od początku kontrolowało grę i do przerwy prowadziło już różnicą ośmiu bramek (25:13). Druga połowa tylko potwierdziła dominację Dragonnes, które ostatecznie wygrały różnicą aż 19 goli.
Atak odbudowywany po stracie liderki
Mecz ujawnił jednak kilka wyzwań, z którymi sztab szkoleniowy będzie musiał się zmierzyć przed startem sezonu. Największym jest pozycja obrotowej - po odejściu Sarah Bouktit, najskuteczniejszej zawodniczki drużyny w minionym sezonie, odpowiedzialność w środku ataku przejęły Lilou Pintat i Lyndie Tchaptchet. Obie będą musiały wypracować własny styl gry w systemie Metz.
Dobre wiadomości płyną natomiast ze skrzydła. Powrót Kristiny Jørgensen, doskonale znającej wymagania gry w tym klubie, to wyraźne wzmocnienie kolektywu. Swoją pozycję stopniowo odbudowuje też Laura Flippes, która odzyskuje rytm meczowy. Mimo zimowych odejść potencjał ofensywny Metz pozostaje imponujący - 48 zdobytych bramek jest tego najlepszym dowodem, choć obrona Dortmundu nie stawiała zbyt dużego oporu.
Bramka to największy znak zapytania
Poważnym zmartwieniem pozostaje sytuacja w bramce. Gabriela Moreschi, kontuzjowana podczas Final Four Ligi Mistrzów, przez długi czas nie stanie między słupkami. Jej rolę przejmie Sabrina Novotna - dotychczasowa zmienniczka, wspierana przez wychowankę klubową Maëlle Landriau.
Okno transferowe jest już w zasadzie zamknięte, co sprawia, że znalezienie bramkarki na wysokim poziomie jest teraz niezwykle trudne. Metz na razie pracuje z tym, co ma, nie wykluczając jednak ruchu na rynku w trakcie sezonu - gdy stawka wzrośnie, a zdrowie Moreschi pozwoli ocenić rzeczywistą skalę potrzeb.
Wyzwaniem jest też przebudowa środkowej strefy ataku - klub żegnał latem nie tylko Bouktit, ale i Grâce Zaadi oraz Anne Emanuelle Augustine. Mimo to pierwsze wrażenia z Dortmundu są zdecydowanie pozytywne.
Na razie jest to jedyny sprawdzian przed startem w rozgrywkach Europ'a Cup. Kibice w Metz będą mogli zobaczyć swoje mistrzyniie na żywo już 22 sierpnia, kiedy Dragonnes zmierzą się z Nykøbing Falster - drużyną, z którą trafią także do tej samej grupy Ligi Mistrzów.
Źródło: handnews.fr





