Reklama
Zagranica

Metz po raz trzeci z rzędu w Final Four Ligi Mistrzów!

Autor: Redakcja2 wyświetleń
Metz po raz trzeci z rzędu w Final Four Ligi Mistrzów!

Metz Handball po dramatycznym meczu pokonało na własnym parkiecie węgierski Ferencváros 31:28 i po raz trzeci z rzędu awansowało do Final Four Ligi Mistrzów. Mimo prowadzenia sześciu bramek w przerwie, Francuzki musiały drżeć do ostatnich sekund. Bohaterką wieczoru została bramkarka Johanna Bundsen.

Reklama

Reklama

Po wcześniejszym awansie Györ, przyszedł czas na rozstrzygnięcie drugiego ćwierćfinału tego wieczoru. Metz, które tydzień wcześniej zremisowało na Węgrzech, musiało w rewanżu u siebie potwierdzić ambicje. W pierwszym spotkaniu Węgierki zaskoczyły - Blanka Böde-Bíró broniła w kapitalnym stylu, a FTC mogło liczyć aż na 10 wykluczeń przeciwniczek. Dziś jednak miała być zupełnie inna historia.

Wyrównany początek, potem dominacja Metz

Trener Emmanuel Mayonnade postawił na skład z Lucie Granier, Petrą Vamos, Sarah Bouktit, Léną Grandveau, Tyrą Axner (wymienianą w obronie z Betachaidelle Ngombele), Chloé Valentini i Johanną Bundsen. Początek meczu przyniósł wyrównaną walkę - obie drużyny wymieniały ciosy, a po 10 minutach było 6:5 dla gospodyń.

Z każdą minutą Metz zaczynało jednak przejmować kontrolę. Uszczelnienie obrony i skuteczniejsza gra w ataku pozwoliły stworzyć trzybramkową przewagę (9:6 w 12. minucie). Młode gwiazdy - Petra Anna Simon po stronie FTC i Léna Grandveau w barwach Metz - prowadziły swoje zespoły, ale to Francuzki kontrolowały tempo gry.

Ostatnie dziesięć minut pierwszej połowy bez litości

W końcówce pierwszej połowy wydarzyło się coś niezwykłego - FTC kompletnie straciło skuteczność. Węgierki nie zdobyły bramki od 20. minuty aż do przerwy! Po stronie Metz świetnie dysponowana Tyra Axner (5/6 w pierwszej połowie) bezlitośnie karała każdy błąd rywalek, a Johanna Bundsen broniła kluczowe rzuty.

Katrin Klujber spudłowała rzut karny, a Greta Marton i Maleinstein nie mogły pokonać Bundsen. Skuteczność FTC spadła do zaledwie 48%, podczas gdy Metz utrzymywało imponujące 82%. Do przerwy było już 18:12, a sześć bramek przewagi dawało gospodarzom komfortową sytuację.

Dreszcz emocji w drugiej połowie

Do gry w bramce FTC weszła Blanka Böde-Bíró, bohaterka pierwszego meczu. Efekt był natychmiastowy - Węgierki ruszyły serią 3:0 i w 35. minucie zrobiło się tylko 18:15. Na szczęście dla Metz, Bundsen obroniła karnego Simona i zatrzymała krwawienie. Axner znów trafiła do siatki (20:16), a szybka gra przejściowa pozwoliła odbudować bezpieczny dystans do 24:20.

Jednak nic nie było jeszcze przesądzone. FTC wciąż miało siłę do walki i w 51. minucie zmniejszyło stratę do dwóch bramek (27:25). Trener Jesper Jensen próbował różnych wariantów, włącznie z grą siedmioma zawodniczkami w polu, ale Metz nie dało się zaskoczyć.

Bundsen i Axner bohaterkami

W końcówce kluczowe okazały się interwencje Johanny Bundsen, która zakończyła mecz z 12 obroną na 32 rzuty (37% skuteczności). Tyra Axner odpowiadała na każde trafienie rywalek, a połączenie Grandveau-Vamos znajdowało nowe rozwiązania w ataku.

Sarah Bouktit wprawdzie spudłowała karnego, który mógł dać większy spokój, ale ostatecznie Węgierkom zabrakło już sił i pomysłów. Ostatnia strata piłki FTC przypieczętowała ich los, a końcowa bramka Grace Zaadi ustaliła wynik na 31:28.

Metz Handball po raz trzeci z rzędu zagra w Final Four Ligi Mistrzów - ogromne osiągnięcie francuskiego klubu, który udowadnia, że należy do europejskiej czołówki!

Źródło: handnews.fr

Masz opinię? Podziel się nią!

Zaloguj się jednym kliknięciem i dołącz do rozmowy

Dyskusje
Zdjęcia
Reakcje
Dołącz do HydePark →

📢 Udostępnij artykuł

Dotknij aby udostępnić

Śledź nas na Facebook!

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata piłki ręcznej. Dołącz do naszej społeczności!

Dotknij przycisk, aby przejść do naszego profilu na Facebook

Reklama

Reklama

Polecane
Ładowanie...