Po wcześniejszym awansie Györ, przyszedł czas na rozstrzygnięcie drugiego ćwierćfinału tego wieczoru. Metz, które tydzień wcześniej zremisowało na Węgrzech, musiało w rewanżu u siebie potwierdzić ambicje. W pierwszym spotkaniu Węgierki zaskoczyły - Blanka Böde-Bíró broniła w kapitalnym stylu, a FTC mogło liczyć aż na 10 wykluczeń przeciwniczek. Dziś jednak miała być zupełnie inna historia.
Wyrównany początek, potem dominacja Metz
Trener Emmanuel Mayonnade postawił na skład z Lucie Granier, Petrą Vamos, Sarah Bouktit, Léną Grandveau, Tyrą Axner (wymienianą w obronie z Betachaidelle Ngombele), Chloé Valentini i Johanną Bundsen. Początek meczu przyniósł wyrównaną walkę - obie drużyny wymieniały ciosy, a po 10 minutach było 6:5 dla gospodyń.
Z każdą minutą Metz zaczynało jednak przejmować kontrolę. Uszczelnienie obrony i skuteczniejsza gra w ataku pozwoliły stworzyć trzybramkową przewagę (9:6 w 12. minucie). Młode gwiazdy - Petra Anna Simon po stronie FTC i Léna Grandveau w barwach Metz - prowadziły swoje zespoły, ale to Francuzki kontrolowały tempo gry.
Ostatnie dziesięć minut pierwszej połowy bez litości
W końcówce pierwszej połowy wydarzyło się coś niezwykłego - FTC kompletnie straciło skuteczność. Węgierki nie zdobyły bramki od 20. minuty aż do przerwy! Po stronie Metz świetnie dysponowana Tyra Axner (5/6 w pierwszej połowie) bezlitośnie karała każdy błąd rywalek, a Johanna Bundsen broniła kluczowe rzuty.
Katrin Klujber spudłowała rzut karny, a Greta Marton i Maleinstein nie mogły pokonać Bundsen. Skuteczność FTC spadła do zaledwie 48%, podczas gdy Metz utrzymywało imponujące 82%. Do przerwy było już 18:12, a sześć bramek przewagi dawało gospodarzom komfortową sytuację.
Dreszcz emocji w drugiej połowie
Do gry w bramce FTC weszła Blanka Böde-Bíró, bohaterka pierwszego meczu. Efekt był natychmiastowy - Węgierki ruszyły serią 3:0 i w 35. minucie zrobiło się tylko 18:15. Na szczęście dla Metz, Bundsen obroniła karnego Simona i zatrzymała krwawienie. Axner znów trafiła do siatki (20:16), a szybka gra przejściowa pozwoliła odbudować bezpieczny dystans do 24:20.
Jednak nic nie było jeszcze przesądzone. FTC wciąż miało siłę do walki i w 51. minucie zmniejszyło stratę do dwóch bramek (27:25). Trener Jesper Jensen próbował różnych wariantów, włącznie z grą siedmioma zawodniczkami w polu, ale Metz nie dało się zaskoczyć.
Bundsen i Axner bohaterkami
W końcówce kluczowe okazały się interwencje Johanny Bundsen, która zakończyła mecz z 12 obroną na 32 rzuty (37% skuteczności). Tyra Axner odpowiadała na każde trafienie rywalek, a połączenie Grandveau-Vamos znajdowało nowe rozwiązania w ataku.
Sarah Bouktit wprawdzie spudłowała karnego, który mógł dać większy spokój, ale ostatecznie Węgierkom zabrakło już sił i pomysłów. Ostatnia strata piłki FTC przypieczętowała ich los, a końcowa bramka Grace Zaadi ustaliła wynik na 31:28.
Metz Handball po raz trzeci z rzędu zagra w Final Four Ligi Mistrzów - ogromne osiągnięcie francuskiego klubu, który udowadnia, że należy do europejskiej czołówki!
Źródło: handnews.fr
