Półfinały kobiecego Pucharu Francji przyniosły dwa zupełnie różne scenariusze. O ile Metz Handball pokazało swoją dominację i nie pozostawiło złudzeń co do roli faworyta, o tyle JDA Dijon musiało stoczyć prawdziwą batalię z Chambray.
Metz bez litości dla Paris 92
W Metz nie było mowy o emocjach. Choć początek spotkania układał się wyrównanie, to tuż przed przerwą gospodarynie przeprowadziły druzgocącą serię 7:2, która przekreśliła szanse Paris 92 na awans. Po zmianie stron różnica tylko rosła.
Kluczem do zwycięstwa była świetna postawa bramkarek - Johanna Bundsen zaliczyła 11 obron, a Sabrina Novotna w swoich interwencjach dołożyła 9 skutecznych interwencji. Z przodu błyszczała Sarah Bouktit, autorka 10 trafień. Końcowy wynik 41:23 nie pozostawia wątpliwości - Dragonnes były o klasę lepsze od paryżanek i logicznie zameldowały się w finale.
Dijon odpiera atak Chambray
Znacznie bardziej wyrównane emocje czekały kibiców w Dijon. Zespół z Burgundii mierzył się z Chambray, które dwukrotnie pokonało JDA w tym sezonie. Przez większość meczu rezultat pozostawał otwarty.
Dopiero w 40. minucie gospodarze przełamały impas, przeprowadzając decydującą akcję, która pozwoliła im wypracować pięć bramek przewagi. Ta poduszka okazała się wystarczająca - JDA z zimną krwią kontrolowało końcówkę spotkania, co jest zresztą znakiem rozpoznawczym tego zespołu.
Ogromną rolę w zwycięstwie odegrała bramkarka Manuella Dos Reis z 16 obronanami na koncie, która skutecznie frustrowała rywalki. W ataku wyróżniła się Stine Lonborg, zdobywczyni 8 bramek.
Rewanż za ubiegły rok
JDA Dijon zmierzy się zatem z Metz w finale - dokładnie rok po ich poprzednim starciu w decydującym meczu, które wówczas wygrały zawodniczki z Metz. Chambray może żywić pewne żale, ale przed tym zespołem wciąż ważne wyzwania w rozgrywkach ligowych.
Co istotne, oba półfinały Pucharu Francji kobiet nie doczekały się transmisji telewizyjnej, co wywołało kontrowersje wśród kibiców i obserwatorów francuskiej piłki ręcznej.
Źródło: handnews.fr
