Wyrównana pierwsza połowa
Początek meczu nie zapowiadał tak jednostronnego wyniku. Flensburg przez kilka minut nawet prowadziło (3:4 w 8. minucie), zanim Melsungen nie wzięło sprawy w swoje ręce. Napędzani przez Dainisa Krištopānsa, Aarona Mensinga i Manuela Solera, podopieczni trenera Roberto Garcíi Parrondo wyprowadzili serię 5:0, budując pierwsze poważne prowadzenie (8:4, 13. minuta).
Jednak Flensburg nie zamierzało się poddawać. Simon Pytlick i Emil Jakobsen stopniowo odrabiali straty, a sytuację Melsungen skomplikowała czerwona kartka dla Davida Mandicia pod koniec pierwszej połowy. Rywal zdołał doprowadzić do remisu (14:14, 28. minuta), lecz tuż przed przerwą Arnar Freyr Arnarsson trafił na 15:14, dając swojej drużynie minimalne prowadzenie na przerwę.
Druga połowa należała do Melsungen
Po zmianie stron Melsungen wróciło na parkiet jak zupełnie inna drużyna. Mohamed Amine Darmoul nadał rytm od pierwszych sekund, a Krištopāns konsekwentnie demolował defensywę rywala. Flensburg jeszcze przez chwilę trzymało się blisko (20:18, 35. minuta), ale to było ostatnie słowo obrońców tytułu.
W kolejnych minutach Melsungen całkowicie przejęło kontrolę nad meczem. Tobias Kastening dołączył do Krištopānsa w roli głównych architektów demolki - przy stanie 29:22 w 45. minucie wynik nie pozostawiał już złudzeń. Flensburg nie potrafiło odtworzyć dynamiki z pierwszej połowy, a jego defensywa sypała się coraz bardziej z każdą minutą.
Statystyki mówią same za siebie
Po stronie zwycięzców wyróżniali się przede wszystkim:
- Dainis Krištopāns - 8 bramek, silnik całej drużyny przez cały mecz
- Mohamed Amine Darmoul - 7 bramek, rozstrzygnął los spotkania na początku drugiej połowy
- Tobias Kastening - 6 bramek, decydujący udział w końcowym rajdzie Melsungen
Po stronie Flensburga walczył przede wszystkim Simon Pytlick (8 bramek) oraz Emil Jakobsen (7 bramek), ale ich wysiłki okazały się niewystarczające wobec kolektywnej siły rywala. Melsungen zdobyło w drugiej połowie aż 22 bramki przy zaledwie 16 dla Flensburga - różnica klas była bezdyskusyjna.
Historyczny finał tylko dla Niemców
Melsungen rewanżuje się w wielkim stylu za ubiegłoroczną porażkę z Flensburgiem - tamta przegrana o jedną bramkę wyrzuciła klub z półfinału Ligi Europejskiej. Tym razem nie było żadnych wątpliwości: zwycięstwo 37:30, dominacja w drugiej połowie i zasłużony awans do finału.
W niedzielę drużyna z Hesji zmierzy się z THW Kiel w stuprocentowo niemieckim finale. Dla Melsungen to szansa na zdobycie pierwszego europejskiego tytułu w historii klubu. Flensburg natomiast, broniące tytułu przez ostatnie dwa sezony, odpadło przed finałem - i tym samym nie powtórzy wyniku z poprzednich edycji rozgrywek.
Źródło: handnews.fr





