Przed meczem trener Paweł Tetelewski ostrzegał, że w Kobierzycach nigdy nie jest łatwo. Początek spotkania rzeczywiście nie ułożył się po myśli przyjezdnych – pierwsza piłka do obrotowej nie dotarła do Joanny Andruszak, a gospodarnie ruszyły z błyskawicznym atakiem. Nieudanym, co prawda, ale zwiastującym zaciętą walkę.
Błyskawiczny start gospodyń, jeszcze szybsza odpowiedź MKS-u
To Paulina Stapurewicz otworzyła wynik meczu dla KPR-u. Po trzech minutach rozgrywająca "Kobierek" miała już na koncie dwa trafienia, podobnie jak Maria O'Mullony po drugiej stronie parkietu. Gdy Sanja Radosavljević dołożyła swoją cegiełkę, Lublin prowadził 3:2. To był jednak dopiero rozgrzewkowy moment dla wicemistrzyń Polski. Kolejne trzy minuty przyniosły wzrost przewagi do 6:3, a biało-zielone zaczęły grać w swoim ulubionym, dynamicznym stylu.
Dominacja Hiszpanki i pewna obrona
Tandem O'Mullony-Radosavljević robił gospodyniom, co chciał. Hiszpanka trafiała nawet z najbardziej nieprawdopodobnych pozycji. Po dziesięciu minutach fantastyczną interwencją popisała się Paulina Wdowiak, broniąc "siódemkę" w wykonaniu Anny Mączki przy stanie 4:8. W 14. minucie różnica urosła już do dwucyfrowej – 5:10, przy czym połowę bramek dla gości zdobyła właśnie "Omu".
Patrycja Chojnacka w bramce KPR-u robiła wszystko, co w jej mocy. Nawet gdy udało jej się zatrzymać rzut i rozpocząć kontrę, lublinianki w mgnieniu oka wracały do obrony. Przewaga rosła systematycznie – do sześciu bramek (6:12), potem jeszcze większa. Błyskotliwy przechwyt i rzut do pustej bramki Adrianny Górnej, kolejne trafienia O'Mullony – w 23. minucie było już 15:8. Hiszpanka w 25. minucie świętowała dziesiątego gola, ustanawiając wynik 16:9. Przerwa nadeszła przy rezultacie 12:19.
Druga połowa z mniejszą intensywnością
Drugą odsłonę, identycznie jak pierwszą, otworzyła Stapurewicz. Lublin musiał nieco poczekać na odpowiedź – fenomenalna w pierwszej połowie O'Mullony dwukrotnie nie trafiła do siatki. Wreszcie dwudziestą bramkę dla gości zapisała na swoje konto Joanna Andruszak (13:20). Przewaga utrzymywała się na siedmiu golach, choć Hiszpanka nie mogła długo przełamać się po zmianie stron. Nawet rzut karny obroniony przez Viktoriię Saltaniuk nie pomógł jej od razu wrócić na strzelecką ścieżkę.
Gospodarnie nie poddawały się bez walki. Po 40 minutach zmniejszyły stratę do pięciu trafień, a kwadrans przed końcem na tablicy widniał wynik 21:25. Lublinianki jednak kontrolowały sytuację. Druga połowa była znacznie mniej dynamiczna niż pierwsza, obie ekipy popełniały więcej błędów, ale czas działał na korzyść PGE MKS-u. Trzy celne rzuty zza dziewięciu metrów autorstwa Magdy Więckowskiej odbudowały przewagę do ośmiu bramek i przypieczętowały losy meczu.
Kolektyw i stuprocentowa skuteczność
Spotkanie zakończyło się wynikiem 32:24, a tytuł MVP powędrował – jak najbardziej zasłużenie – do Marii Prieto O'Mullony. "Zagrałyśmy jak kolektyw. Cieszę się z tego zwycięstwa. Z każdym meczem stajemy się silniejsze i rozumiemy się coraz lepiej" – mówiła po meczu dla Polsatu Sport Adrianna Górna, która sama zaliczyła świetne popołudnie: pięć bramek przy stuprocentowej skuteczności.
KPR Gminy Kobierzyce – PGE MKS El-Volt Lublin 24:32 (12:19)
Kobierzyce: Chojnacka, Saltaniuk – Stapurewicz 3, Arcisevskaja 5, Ważna 4, Mączka 2, Gakidova 1, Drażyk 3, Kozioł 2, Kostuch 1, Shukal 1, Wiśniewska 2, Kucharska, Holinska.
Kary: 10 min.
Trener: Herlander Silva
Lublin: Wdowiak, Martins – Radosavljević 5, O'Mullony 10, Górna 5, Andruszak 2, Matuszczyk 2, Lima 2, Rosiak 1, Przywara 1, Szynkaruk 1, M. Więckowska 2, Tomczyk, D. Więckowska, Planeta, Gliwińska.
Kary: 8 min.
Trener: Paweł Tetelewski
Źródło: superligakobiet.pl

