Reklama
Zagranica

Manuel Zehnder po długiej kontuzji: "Sama możliwość grania w piłkę ręczną jest fantastyczna

Autor: Redakcja44 wyświetleń
Manuel Zehnder po długiej kontuzji: "Sama możliwość grania w piłkę ręczną jest fantastyczna"

Jeszcze kilka miesięcy temu Manuel Zehnder przechodził długą rehabilitację po ciężkiej kontuzji kolana, pełen niepewności co do przyszłości. Dziś szwajcarski rozgrywający błyszczy na mistrzostwach Europy, ciesząc się każdą chwilą spędzoną na parkiecie. W ekskluzywnym wywiadzie dla Handbollskanalen opowiada o drodze powrotu i mentalnej walce z samym sobą.

Fuksiarz - legalny bukmacher

Reklama

Reklama

Powrót na wielką scenę

Gdy obserwuje się Manuela Zehndera podczas mistrzostw Europy, trudno uwierzyć, jak blisko był momentu, w którym jego kariera mogła się zakończyć. Tempo gry na miejscu, pewność siebie, a przede wszystkim – radość z każdego zagranego meczu. Wszystko to wraca do normy.

– Czuję się naprawdę dobrze – mówi w rozmowie przeprowadzonej w hotelu reprezentacji w Malmö. – Jestem po prostu bardzo szczęśliwy, że mogę znów grać w piłkę ręczną. Sama możliwość występowania i grania jest fantastyczna. Oczywiście mistrzostwa Europy to jedna z największych scen, więc to dodaje temu wszystkiemu wyjątkowego charakteru.

Dla Zehndera piłka ręczna zawsze była czymś więcej niż zawodem. Podczas długich miesięcy rehabilitacji stało się to jeszcze bardziej oczywiste.

– To dla mnie wszystko. Po mojej rodzinie piłka ręczna jest największą częścią mojego życia – wyznaje szczerze.

EM nie było w planach

Gdy doszło do kontuzji kolana, udział w mistrzostwach Europy w ogóle nie wchodził w grę. Skupienie koncentrowało się na przetrwaniu, rehabilitacji i podejmowaniu kolejnych małych kroków.

– Na początku to nigdy nie było w planach. Nigdy nie mówiłem sobie, że muszę zagrać na mistrzostwach. Skupiałem się wyłącznie na rehabilitacji i powtarzałem sobie: jeśli w grudniu poczuję się na sto procent, to spróbuję – wspomina Zehnder.

Mimo takiego nastawienia wątpliwości były nieuniknione.

– Oczywiście były wątpliwości – przyznaje otwarcie.

Powaga kontuzji była jasna od pierwszej chwili.

– Od razu – odpowiada, gdy pada pytanie o moment, w którym zdał sobie sprawę z długiej rehabilitacji. – Nigdy wcześniej nie czułem takiego bólu na parkiecie. Od razu wiedziałem, że to coś poważnego.

Małe kroki prowadzące do wielkiego powrotu

Kolejne tygodnie były testem zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Jednak zamiast pogrążać się w frustracji, Zehnder znalazł wsparcie w strukturze i systematyczności.

– Myślę, że ogólnie radziłem sobie dobrze. Pierwsze dni były trudne emocjonalnie, ale dość szybko przestawiłem się na właściwy tor. Miałem dobry plan rehabilitacji i to bardzo pomogło.

Po drodze pojawiały się kluczowe momenty, w których wiara w powrót stopniowo wracała. Nie były to dramatyczne przełomy, raczej małe dowody na to, że ciało i umiejętności wracają do normy.

– Pierwszym wielkim krokiem był mój pierwszy trening sześć na sześć z Magdeburgiem. Wtedy pomyślałem: może jednak wciąż mogę grać w piłkę ręczną.

Kolejny krok został wykonany na największej możliwej scenie.

– A potem oczywiście mecze w styczniu. Pierwszy mecz na mistrzostwach Europy był kolejnym wielkim krokiem.

Sto procent albo nic

Najbardziej uderzające jest nie tylko to, że Zehnder wrócił, ale jak wrócił. Wygląda na pewnego siebie, zdecydowanego i spokojnego – a to było jego własnym wymogiem podczas całego procesu.

– Zawsze mówiłem sobie, że jeśli wrócę, to chcę grać na sto procent. Nigdy na osiemdziesiąt procent. Teraz znów czuję się na sto procent, zarówno jeśli chodzi o kolano, jak i moje umiejętności.

Nigdy nie chodziło o to, by wrócić tylko po to, by uczestniczyć.

– Po prostu mówiłem sobie: graj w piłkę ręczną, bo to kochasz.

Oczywiście kontuzja na początku zostawiła swój ślad. Niektóre sytuacje wymagały cierpliwości i mentalnej pracy, zanim pełne zaufanie do ciała wróciło.

– Na początku, podczas pierwszych treningów sześć na sześć i pierwszych meczów, może cofałem się o krok w sytuacjach jeden na jeden. Ale teraz czuję, że wróciłem tam również na sto procent.

Największa praca odbyła się w głowie

Najtrudniejsza część całego procesu, jak przyznaje, rozgrywała się w jego umyśle.

– Oczywiście intensywnie pracowałem mentalnie – nad tym, jak chcę reagować w meczach. Ale teraz pewność siebie wróciła do stu procent.

Przejście przez tak długą i niepewną rehabilitację zmieniło również jego perspektywę. Jest teraz więcej wdzięczności – i więcej głodu gry.

– Nie jest łatwo wrócić po takiej kontuzji. Zawsze mówiłem sobie: daj z siebie sto procent, może zadziała, a może nie.

Tym razem zadziałało. Prawie rok przerwy od gry na najwyższym poziomie dał też przestrzeń do refleksji – nie tylko nad piłką ręczną, ale nad życiem w ogóle.

– Nauczyłem się bardzo wiele. Miałem prawie cały rok, by zastanowić się, kim jestem i kim chcę być – zarówno jako osoba, jak i jako zawodnik.

Efektem jest zawodnik, który nie tylko wygląda na w pełni zregenerowanego, ale również bardziej dojrzałego.

– Zrobiłem kilka wielkich kroków w moim życiu – podsumowuje.

Źródło: handbollskanalen.se

Masz opinię? Podziel się nią!

Zaloguj się jednym kliknięciem i dołącz do rozmowy

Dyskusje
Zdjęcia
Reakcje
Dołącz do HydePark →

📢 Udostępnij artykuł

Dotknij aby udostępnić

Śledź nas na Facebook!

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata piłki ręcznej. Dołącz do naszej społeczności!

Dotknij przycisk, aby przejść do naszego profilu na Facebook

Fuksiarz - legalny bukmacher

Reklama

Polecane
Ładowanie...