Choć cztery drużyny zapewniły sobie już miejsca w ćwierćfinałach przed rozpoczęciem 12. kolejki, wieczór piłki ręcznej w Machineseeker EHF Champions League dostarczył mnóstwo emocji, bo wiele biletów do fazy pucharowej wciąż było do zdobycia.
Grupa A
Füchse Berlin – Industria Kielce 31:33 (13:15)
Mimo że obie ekipy miały już zapewniony awans do fazy pucharowej – Füchse do ćwierćfinału, a Kielce do play-offów – żadna ze stron nie zamierzała odpuszczać. Po wyrównanym początku Kielce mocniej zakończyły pierwszą połowę dzięki interwencjom Klemena Ferlina i perfekcyjnej skuteczności rozgrywającego Theo Monara. Berlin doprowadził do stanu 13:15 na przerwę.
Po zmianie stron gospodarze zagrali agresywniej w defensywie, a Mathias Gidsel, który zakończył mecz z 10 golami, poprowadził drużynę do odrobienia strat. Füchse objęli prowadzenie na niecałe cztery minuty przed końcem, ale w decydujących chwilach Ferlin popisał się kluczową interwencją, a Szymon Sićko strzelił zwycięskiego gola na minutę przed końcowym gwizdkiem. Berlin doznał dopiero drugiej porażki w sezonie.
Mecz Tygodnia: Sporting Clube de Portugal – Aalborg Håndbold 35:33 (14:19)
Aalborg rozpoczął spotkanie bardzo mocno – Mads Hoxer trafił trzy razy w pierwszych siedmiu minutach, a duńska ekipa szybko wypracowała czterobramkowe prowadzenie. Sporting zareagował poprzez Francisco Costę, ale Aalborg kontrolował grę, a Kristian Bjørnsen i Thomas Arnoldsen, którzy zdobyli po pięć goli każdy, pomogli gościom wyjść na prowadzenie 19:14 do przerwy.
Po zmianie stron Sporting przejął inicjatywę. Bracia Costa stopniowo zmniejszali stratę, a gospodarze wyszli na prowadzenie na 10 minut przed końcem. W końcówce Aalborg nie potrafił przedrzeć się przez obronę portugalskiego klubu, a Diogo Branquinho dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, zapewniając dwa cenne punkty. Z dziewięcioma golami najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany Martim Costa.
Grupa B
Orlen Wisła Płock – SC Magdeburg 29:29 (14:12)
W specjalnych różowych koszulkach Wisła Płock rozegrała znakomitą pierwszą połowę przeciwko obrońcom tytułu. Siergiej Kosorotow trafił na pięć pierwszych prób, pomagając gospodarzom nadążać za rytmem Niemców. Zwarta obrona Płocka pozwoliła rywalom na zaledwie 12 goli w pierwszej połowie, a seria trzech trafień pod koniec dała prowadzenie 14:12 na przerwę.
Po zmianie stron polski zespół powiększył przewagę do sześciu bramek i był blisko zadania Magdeburgowi pierwszej porażki w sezonie. Niemieccy mistrzowie stopniowo odrabiali straty. Gisli Kristjánsson poprowadził powrót, strzelając ostatnie trzy gole dla Magdeburga, w tym wyrównującego na 15 sekund przed końcem. Remis zachowuje niepokonaną serię mistrza Niemiec, a Płock jako pierwszy zespół w tym sezonie wyrwał punkt obrońcom tytułu. Polski klub zapewnił sobie trzecie miejsce w grupie – ma już pięć punktów przewagi nad Szegedem i Paris.
Paris Saint-Germain – OTP Bank-PICK Szeged 29:28 (14:15)
Paris rozpoczął od mocnego ataku, w którym przodował Elohim Prandi, a gospodarze wypracowali pięciobramkowe prowadzenie w pierwszym kwadransie. Szeged odpowiedział serią 7:1 po przerwie na żądanie, a Roland Mikler zaliczył osiem obron w pierwszej połowie, pomagając gościom wyjść na prowadzenie 15:14 do przerwy.
W drugiej połowie Paris odzyskało kontrolę dzięki Prandiemu i Kamilowi Syprzakowi, którzy wielokrotnie przełamywali obronę rywali. Węgrzy pozostali w grze i mieli jeszcze szansę na wyrównanie w ostatniej minucie, ale Jannick Green popisał się 11. obroną w meczu i zapewnił PSG dwa punkty oraz awans do play-offów.
Barça – HC Zagreb 46:26 (25:13)
Barça objęła prowadzenie od pierwszych minut i nie oddała go do końca. Po zaledwie ośmiu minutach gospodarze prowadzili siedmioma golami, wykorzystując liczne straty Zagrzebia do szybkich kontrataków. Przewaga wzrosła do 12 bramek przed przerwą, czemu sprzyjał duet skrzydłowych Daniel Fernández i Aleix Gómez, którzy razem zdobyli 13 goli w pierwszej połowie.
Druga połowa przebiegała w podobnym tonie – Barcelona całkowicie kontrolowała mecz i powiększyła przewagę do maksymalnie 21 bramek w 51. minucie, odnosząc najwyższe zwycięstwo w sezonie u siebie. Każdy z zawodników z boiska zdobył co najmniej jednego gola, z wyjątkiem Djordje Cikušy i Antonio Bazána. W efekcie tej porażki Zagreb stracił szanse na awans do play-offów, podobnie jak Eurofarm Pelister w grupie B.
Źródło: eurohandball.com

