„Chce walczyć dla klubu w zamian"
Choć oba kluby kierują się podobnymi wartościami, ich podejście do macierzyństwa wygląda różnie. Metz ma formalną politykę w tej sprawie od około dekady, podczas gdy w Györze system rozwijał się organicznie w ostatnich latach.
– Ta sytuacja rozwinęła się naturalnie – cztery nasze zawodniczki ogłosiły ciążę w tym samym czasie – mówi Edina Fata, dyrektor zarządzająca Györi Audi ETO KC. – Klub nigdy nie odrzucał ani nie zniechęcał do takich planów. Wręcz przeciwnie, wspieramy je całym sercem. Nie mamy formalnej, szczegółowej polityki. Prosimy jedynie, by zawodniczki informowały nas z wyprzedzeniem o planach rodzinnych, choć rozumiemy też, że życie może pokrzyżować plany.
Thierry Weizman, prezes Metz i lekarz z wykształcenia, wprowadził w klubie konkretne rozwiązania. Zawodniczki otrzymują kontrakty przedłużone o co najmniej rok po ciąży, a klub przejmuje wszystkie formalne obowiązki związane z państwowym wsparciem dla kobiet w ciąży we Francji.
– Ma pewność, że po ciąży wciąż ma pracę w tym samym klubie. I oczywiście pomagamy w powrocie – wyjaśnia Weizman. – Wszystkie przywileje zawodniczki – mieszkanie, samochód, pensja – dostaje jak inne zawodniczki, nawet jeśli nie gra. Nie musi czekać, aż ubezpieczenie wypłaci połowę. Klub płaci od razu, a ja zajmuję się odzyskaniem pieniędzy z ubezpieczenia. Dla zawodniczki nic się nie zmienia.
– Kiedy dziewczyna wraca po ciąży, wie, co klub dla niej zrobił, więc chce za to walczyć – dodaje.
„To część filozofii naszego klubu"
Oba kluby przyznają, że wsparcie zawodniczek w ciąży to obciążenie finansowe, ale podkreślają, że wartości i kultura organizacji są ważniejsze niż koszty.
– W Györi Audi ETO KC fundamentem jest to, że robimy wszystko dla naszych zawodniczek. Tak jak dbamy o kontuzjowane, tak w pełni wspieramy je podczas ciąży – mówi Fata. – To nie jest dla nas strategiczny „program", to część filozofii klubu. Właśnie to oznacza #greenfamily. W nowoczesnym społeczeństwie XXI wieku wspieranie ciąży nie może być kwestią do rozważenia. Dobre miejsca pracy to robią, a najlepszy klub piłki ręcznej na świecie nie może być inny.
– To najwspanialsza rzecz – mieć dziecko w życiu pary i w życiu kobiety. To niezwykłe – mówi Weizman. – Nie możemy sobie wyobrazić, że mogłoby to być smutne, bo trzeba przestać uprawiać sport albo stracić pracę.
Długoterminowa wartość przewyższa krótkoterminowe wyzwania
Według Weizmana nie tylko same zawodniczki w ciąży korzystają na polityce klubu. Pozostałe piłkarki również widzą, jak klub troszczy się o koleżanki, co przekłada się na poczucie bezpieczeństwa, spójność zespołu oraz indywidualne zaangażowanie i wyniki na parkiecie.
– Są wdzięczne klubowi. Dla klubu to kosztuje dużo, z wielu powodów. Płacimy zawodniczce taką samą pensję jak wcześniej, ale musimy zatrudnić inną na jej miejsce – zapłacić za kolejne mieszkanie, samochód i wiele innych rzeczy – wyjaśnia Weizman.
– Oczywiście są zadania do zarządzania. Jeśli kilka zawodniczek zachodzi w ciążę w tym samym czasie – jak w tym roku – wpływa to na planowanie sezonu, głębokość kadry i rotację. Tworzy to także obciążenie finansowe, na przykład gdy trzeba sprowadzić tymczasowe zastępstwa. Jesteśmy jednak przekonani, że długoterminowa wartość wspierającej postawy rodziny ETO znacznie przewyższa te krótkoterminowe wyzwania – dodaje Fata.
„Naszym wspólnym celem jest powrót zawodniczki"
Przepisy dotyczące urlopów macierzyńskich istnieją na poziomie państwowym, ale nie są stworzone z myślą o zawodowych sportowcach. W Unii Europejskiej obowiązują dyrektywy dotyczące praw pracownic w ciąży oraz równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, ale kluby piłki ręcznej muszą same określić swoje podejście.
– Węgry mają oczywiście ogólne przepisy i świadczenia dotyczące ciąży i urlopu macierzyńskiego, ale są one zaprojektowane głównie dla tradycyjnych struktur zatrudnienia. Jeśli chodzi o elitarne sportowczynie – szczególnie rywalizujące na najwyższym poziomie międzynarodowym – przepisy są znacznie mniej szczegółowe – mówi Fata.
Weizman wskazuje, że we Francji państwowe wsparcie finansowe obejmuje łącznie cztery i pół miesiąca wokół porodu, co jest okresem znacznie krótszym niż rzeczywista przerwa zawodniczki piłki ręcznej.
Choć oba kluby podkreślają bardzo dobre relacje z kadrami narodowymi swoich krajów, to pełnoetatowe zatrudnienie zawodniczek ma miejsce w klubach.
– Mamy bardzo dobre relacje z kadrami narodowymi, ale to w zasadzie decyzja klubu. Naszym wspólnym celem jest, by zawodniczka wróciła – do klubu lub reprezentacji – w najlepszej możliwej kondycji fizycznej i psychicznej. To priorytet dla wszystkich – podkreśla Fata.
Kadry angażują się jednak w pomoc w powrocie zawodniczek do formy – głównie na poziomie troski o
Źródło: eurohandball.com
