Początek meczu należał do gospodyń. Karolina Jasinowska otworzyła wynik w trzeciej minucie, a Jovana Kiprijanovska dołożyła drugiego gola na 2:0. Ukrainki szybko jednak odrobiły straty i wyrównały stan rywalizacji. Przez kolejne minuty obie drużyny prowadziły zażartą walkę punkt za punkt – po jedenastej minucie tabliczka wskazywała 5:3 dla Ruchu, dwie minuty później był remis. Pierwszych piętnaście minut zakończyło się podziałem punktów – 6:6.
Kluczowy moment meczu nadszedł między piętnastą a dwudziestą piątą minutą. Podopieczne trenera Vitaliya Andronova przeprowadziły druzgocącą serię ośmiu trafień z rzędu, nie pozwalając rywalkom na zdobycie ani jednej bramki. Ivo Vavra, szkoleniowiec Ruchu, próbował reagować dwoma przerwami na żądanie, ale nic nie pomagało. Dopiero w dwudziestej piątej minucie Anna Diablo z rzutu karnego przerwała festiwal Galiczanki. Do przerwy ukraiński zespół wypracował sobie komfortową przewagę – 19:10.
Kontrolowana druga połowa
Po zmianie stron gospodynie próbowały wrócić do gry. Simona Szarkova trzykrotnie trafiała do siatki w kluczowych momentach (18:24, następnie jeszcze dwa razy na 21:25), co zmusiło Andronova do wzięcia czasu. W czterdziestej piątej minucie efektownym rzutem przez całe boisko popisała się Marta Gęga (22:25), ale Svitlana Havrysh natychmiast odpowiedziała trafieniem dla lwowianek.
Gdy dwie minuty później Gęga ponownie zdobyła bramkę (23:26), trener gości kolejny raz przerwał grę. Tym razem wskazówki szkoleniowca poskutkowały – w czterdziestej dziewiątej minucie Olesia Diachenko ustaliła wynik na 29:23 dla Galiczanki. Różnica kilku bramek pozostała do końcowego gwizdka.
Debiutanckie wyróżnienie
Tytuł MVP spotkania powędrował do Jovany Kiprijanovskiej, która w swoim pierwszym występie w ORLEN Superlidze w koszulce kaliskiego zespołu zdobyła osiem bramek. Po stronie triumfatorek indywidualne wyróżnienie otrzymała Kateryna Kozak.
TAURON Ruch Szczypiorno Kalisz – Galiczanka Lwów 29:33 (10:19)
Źródło: superligakobiet.pl
