Luis Puertas objął stanowisko pierwszego trenera ABANCA Ademar León kilka tygodni temu, debiutując w Quijote Arena przeciwko BM Caserío Ciudad Real. Wspomina ten moment z rozrzewnieniem, ale i świadomością odpowiedzialności.
"Rozmawiałem wtedy z Raúlem ze sztabu szkoleniowego, zastanawiając się, jak to się stało, że tu jesteśmy. Znamy się od podstawówki, razem studiowaliśmy, dorastaliśmy na tej samej hali. To było niesamowite uczucie, trochę jak syndrom oszusta - w końcu jesteśmy debiutantami. Ale zawsze byliśmy świadomi odpowiedzialności i tego, co musimy zrobić, żeby pomóc drużynie" - opowiada Puertas.
Od wychowanka do najmłodszego trenera ligi
Kariera 30-letniego szkoleniowca to historia o przynależności i lojalności wobec klubu. Puertas najpierw grał w Ademarze, potem pracował w strukturach szkoleniowych, był przygotowawcą fizycznym i asystentem pierwszego trenera. Awans na stanowisko głównego szkoleniowca w trakcie drugiej rundy sezonu to coś, o czym nawet nie śmiał marzyć.
"To jest spełnienie marzeń. Nie wyobrażałem sobie, że poprowadzę pierwszą drużynę, tym bardziej w wieku 30 lat. Ani gdy zaczynałem jako zawodnik, ani gdy trenowałem młodzież. To ogromna radość i przywilej. Pracuję, żeby rozwijać klub na tyle, na ile potrafię. Czuję, że mam wobec niego dług" - mówi Puertas.
Wzruszający debiut przed własną publicznością
Szczególnie poruszający był jego pierwszy mecz w Palau jako główny trener. "Zaschło mi w gardle, gdy mnie zapowiadali. Nie spodziewałem się tego, nie myślałem o tym wcześniej. Nie mogłem uwierzyć, ile wsparcia dostałem od kibiców. Powiedziałem to na konferencji prasowej - ja jeszcze nic dla nich nie zrobiłem, a oni dali mi wszystko. Jestem im wiecznie wdzięczny i w długu. Teraz muszę pracować, żeby ludzie byli dumni" - wyjaśnia młody szkoleniowiec.
Praca i pokora jako recepta na sukces
Puertas koncentruje się na utrzymaniu i wzmocnieniu atutów zespołu z Leónu, w tym rotacji i indywidualnych talentów, z Gonzalo Pérezem Arce na czele. "Oczywiście cieszy mnie, że trener Ademaru jest jego wychowankiem, ale sport nie zna okoliczności ani wyjątkowych sytuacji. Najważniejsze dla wszystkich - zespołu, kibiców i zarządu - to myśleć o kolejnym meczu. Sprawy osobiste są na drugim miejscu" - podkreśla.
Bilans czterech meczów punktowych w pięciu kolejkach Ligi ASOBAL pod jego wodzą to dobry start. Puertas stopniowo wprowadza swoje rozwiązania, budując fundament pod przyszłość klubu w niezwykle wyrównanej lidze hiszpańskiej.
"Gramy w lidze, która nie daje ci wytchnienia. Każdy mecz to bitwa, którą trzeba dobrze przygotować, bo każdy rywal może cię pokonać. Brak doświadczenia rekompensuje pracą, pasją, pokorą i chęcią rozwijania projektu. Dużo pracuję, dużo studiuję. Ważny jest też dialog z zawodnikami. Myślę, że to stosunkowo łatwe, bo przekazuję im energię, motywację i miłość do projektu. Wierzę w to w stu procentach, a kiedy ktoś przekazuje coś, w co ślepo wierzy, wszystko staje się prostsze" - tłumaczy trener.
Ciężar historii i tradycji
Puertas jest kolejnym w długiej linii szkoleniowców Ademaru León, którzy zapisali się w historii Ligi ASOBAL. "To niesamowite móc wpisać swoje nazwisko na listę trenerów tego klubu, którzy są częścią historii ASOBAL. Trochę kręci się w głowie, dlatego muszę zachować ogromną pokorę. Jestem chłopakiem, który ciężko pracował dla klubu i stopniowo przechodził kolejne etapy. To moja tarcza. Od 10. roku życia tu gram i każdego dnia, gdy zakładałem koszulkę, nosiłem plecak czy kleiłem naklejki w szkolnych zeszytach, miałem na sobie herb Ademaru. Teraz czas wykorzystać tę szansę" - deklaruje Puertas.
Dzisiejszy mecz z FC Barceloną w Palau Blaugrana to kolejny krok w budowaniu jego własnej historii jako trenera.
Źródło: asobal.es
