Zespół Pawła Telelewskiego mógł od początku spotkania korzystać z usług Sanji Radosavljević, która wróciła do gry po kontuzji. To była dobra wiadomość dla lublinian, choć początek meczu nie zapowiadał łatwego wieczoru. Pierwszą bramkę zdobyła wprawdzie Aleksandra Rosiak, ale chwilę później nie wykorzystała rzutu karnego, który obroniła Karolina Sarnecka. Po drugiej stronie parkietu skuteczną interwencją przy "siódemce" popisała się Paulina Wdowiak, ratując swój zespół przed trafieniem Romany Roszak.
Powolne budowanie przewagi
Przez pierwsze minuty wynik był wyrównany – po piątej minucie było 1:1, w dziewiątej Piotrcovia nawet prowadziła 3:2. Biało-zielone potrzebowały czasu, by znaleźć odpowiedni rytm. Kluczowa okazała się postać Aleksandry Rosiak, która kolejnymi trafieniami – trzecim i czwartym – doprowadziła do wyrównania, a potem do wyjścia na prowadzenie 5:4 w 14. minucie.
Od tego momentu lubelski zespół systematycznie powiększał dystans do rywalek. Adrianna Górna dwukrotnie trafiała do siatki, a po pierwszym kwadransie było już 7:5 dla gości. W 24. minucie przewaga wzrosła do czterech bramek (11:7), co dało El-Voltowi komfort psychiczny przed końcówką pierwszej połowy.
Skrzydła rozstrzygnęły pierwsze 30 minut
Kluczem do sukcesu okazała się skuteczność na skrzydłach. Adrianna Górna i Wiktoria Gliwińska rozpracowały obronę Piotrcovii, zdobywając w krótkim czasie cztery bramki. Dwie minuty przed przerwą gościnie wygrywały już wyraźnie 14:8. Do zejścia do szatni dołożyły jeszcze jedno trafienie, ustalając wynik pierwszej części spotkania na 15:8.
Po przerwie bez historii
Druga połowa rozpoczęła się od wykorzystanych rzutów karnych przez obie drużyny. Kolejne trafienia zanotowały Daria Przywara i Aleksandra Tomczyk, a dla gospodyń odpowiadała Romana Roszak. W 38. minucie lubelski zespół kontrolował przebieg wydarzeń przy wyniku 18:12.
Moment niepewności nastąpił dwie minuty później, gdy przewaga stopniała do czterech goli (18:14). Paweł Tetelewski natychmiast wziął czas, by uspokoić swoje zawodniczki. Zabieg okazał się skuteczny – ponownie trafiały Rosiak, Górna i Gliwińska, doprowadzając do stanu 21:14 w 43. minucie. Tym razem przerwę musiał poprosić trener gospodyń Horatiu Pasca. Nie bez znaczenia był też występ brazylijskiej bramkarki Caroline Martins, która skutecznie gasił ataki piotrkowianek.
Spokojne dogrywanie meczu
Ostatni kwadrans to już czysta formalność. Lublinianki prowadziły 24:14 i kontrolowały przebieg wydarzeń. Adrianna Górna i Aleksandra Rosiak miały już na koncie po siedem trafień. Patrycja Królikowska dwukrotnie trafiła dla Piotrcovii (obie akcje z asystą Roszak), ale to były tylko kosmetyczne poprawki wyniku. Na pięć minut przed końcem było 26:17, a ostatecznie 28:20 dla gości.
KRASOŃ MKS Piotrcovia – PGE MKS El-Volt Lublin 20:28 (8:15)
Piotrcovia: Sarnecka, Cieślak – Roszak 7, Polańska 2, Noga 4, Domagalska 2, Byzdra 1, Królikowska 2, Grobelna 1, Szczukocka 1, Gadzina, Haric, Pankowska, Masna. Kary: 2 minuty.
Lublin: Wdowiak, Martins – Rosiak 7, Górna 8, Andruszak 2, M. Więckowska 3, Gliwińska 4, Przywara 2, Tomczyk 2, Owczaruk, Radosavljević, D. Więckowska. Kary: 4 minuty.
Najlepsza zawodniczka meczu: Aleksandra Rosiak (Lublin)
Na dwa mecze przed końcem sezonu walka o tytuł mistrzowski wciąż pozostaje otwarta.
Źródło: superligakobiet.pl
