Gospodarze przystąpili do tego starcia w fatalnej sytuacji kadrowej. Na parkiecie zabrakło kapitanki Hanny Rycharskiej, obrotowej Beaty Naumczyk, a przede wszystkim podstawowej bramkarki Mai Gomaa. Tymczasem zespół z Lublina przyjechał do Koszalina w optymalnym zestawieniu i natychmiast narzucił swoje warunki.
Ekspresowy start gości
Już w trzeciej minucie tablica wyników pokazywała 3:0 dla biało-zielonych. Dwukrotnie trafiała Maria O'Mullony, do której dołączyła Daria Szynkaruk. Gdy minutnik wskazywał dziesiątą minutę, ta sama O'Mullony – popularna "Omu" – popisała się kolejnym golem, tym razem z rzutu karnego. Był to już jej piąty celny strzał w tym spotkaniu, a lublinianki prowadziły 7:3. Miejscowe szczypiornistki mogły dziękować wyłącznie poprzeczce, która dwukrotnie uratowała je przed kolejnymi stratami.
Klarkowska powstrzymuje falę
Alicja Klarkowska, która zastępowała w bramce nieobecną Gomaa, stanęła jednak na wysokości zadania. Dzięki jej interwencjom różnica nie urosła do dwucyfrowej już w pierwszym kwadransie. Po stronie przyjezdnych doskonale akcje rozgrywała Patricia Lima, choć jej koleżanki – w przeciwieństwie do O'Mullony – często marnowały okazje z bliskiego dystansu. Do skutecznych zawodniczek dołączyła Sanja Radosavljević, która przed przerwą trafiła trzykrotnie przy równie wielu próbach. Stan meczu w 17. minucie: 12:5.
Lublinianki musiały przez dwie minuty grać w podwójnym osłabieniu – kartki otrzymały Szynkaruk i Joanna Andruszak – ale nawet to nie pomogło gospodyniom. To Radosavljević zdobyła kolejne trafienie, a w bramce popisała się Paulina Wdowiak. W 22. minucie było już 15:8.
Efektowne zakończenie pierwszej połowy
Końcówka pierwszej odsłony przyniosła kilka prawdziwych perełek. Daria Przywara zaskoczyła wszystkich znakomitym, niesygnalizowanym rzutem z dystansu. Po drugiej stronie parkietu piękną akcją zakończoną przez Oleksandrę Furmanets odpowiedziały koszalinianki. Ostatnie słowo należało jednak do Magdy Więckowskiej, która ustaliła wynik na przerwę na 19:12.
„Popełniłyśmy zbyt wiele prostych błędów, nie wykorzystałyśmy kilku stuprocentowych sytuacji. Mamy jednak zespół, który jest w nieco innym miejscu niż Koszalin i wynik, którego postaramy się nie zepsuć" – oceniała w przerwie dla Polsatu Sport Daria Szynkaruk.
Druga połowa pod dyktando Górnej
Po wznowieniu gry pierwsza trafiła Adrianna Górna, wykorzystując błyskotliwe podanie Przywary. Niedługo potem sama asystentka wpisała się na listę strzelczyń. W bramce Martins zastąpiła dobrze broniacą w pierwszej połowie Wdowiak, ale i ona musiała kilkukrotnie kapitulować. Koszalin ciągnął głównie z rzutów karnych, bo obrona Lublina grała twardą, agresywną piłkę. Po 40. minutach było 22:17.
Kolejny kwadrans to totalna dominacja przyjezdnych. Prawdziwym show popisała się Adrianna Górna, która czterokrotnie z rzędu pokonywała Klarkowską. Do wyniku 27:17 dołożyła się jeszcze Wiktoria Gliwińska efektownym przerzutem. Ta sama zawodniczka w kolejnych fragmentach meczu dołożyła jeszcze dwa trafienia, a tablica pokazywała już druzgocące 31:18.
Wysoka wygrana na koniec
Finałowe minuty to już tylko formalność. Górna i Przywara zdobyły kolejne bramki, a końcowy wynik 33:19 ustaliła celnym rzutem wolnym Jelena Knazević. Lublin pewnie wygrał różnicą czternastu goli, udowadniając, że w grupie mistrzowskiej będzie liczącym się graczem.
Piłka Ręczna Koszalin – PGE MKS El-Volt Lublin 19:33 (12:19)
Koszalin: Klarkowska – Kovarova 4, Arsenievska 5, Elif Sila 2, Lasek 1, Knazević 4, Furmanets 1, Nowicka 1, Bayrak 1, Żmijewska, Jura.
Kary: 10 minut.
Trener: Dmytro Hrebeniuk
Lublin: Wdowiak, Martins – O'Mullony 10, Szynkaruk 2, Radosavljević 5, Górna 7, Przywara 3, M. Więckowska 2, Gliwińska 3, Matuszczyk 1, Rosiak, Tomczyk, Andruszak, D. Więckowska, Lima, Planeta.
Kary: 6 minut.
Trener: Paweł Tetelewski
Źródło: superligakobiet.pl

