Mecz w hali Parnasse rozpoczął się ostrożnie. Obie drużyny miały problemy ze skutecznością w ofensywie i trudno było im przełamać defensywę rywala. Szybko jednak na pierwszy plan zaczął wysuwać się bramkarz gospodarzy Wesley Pardin, który zakończył spotkanie z dziesięcioma obronami i 43-procentową skutecznością, wielokrotnie ratując swój zespół.
Mimo dobrych interwencji Pardina, Limoges stopniowo przejmowało inicjatywę. Prowadzeni przez inspirowanego rozgrywającego Julesa Lignièresa, goście zaczęli odskakiwać na dwie-trzy bramki. Green Team nie poddawało się jednak, utrzymując kontakt dzięki swojemu bramkarzowi i agresywnej obronie. Tuż przed przerwą gospodarze zdołali nawet wyjść na prowadzenie po rzucie karnym wykorzystanym przez Guérica Vincenta. Do szatni zespoły schodziły przy minimalnym prowadzeniu USAM Nîmes 15:14.
Decydujące minuty po przerwie
Po zmianie stron scenariusz spotkania całkowicie się odmienił. Limoges wyraźnie podniosło tempo gry i w ciągu kilku minut zadało gospodarzom cios serią 5:1, przejmując kontrolę nad meczem (20:15 w 35. minucie).
Dopingowani przez własną publiczność zawodnicy z Gard próbowali jeszcze podjąć walkę i w końcówce zdołali zmniejszyć stratę do dwóch bramek. Jednak przechwyt piłki i kolejne trafienie gości ostatecznie przesądziły o wyniku. Drużyna Alberto Entrerriosa zwyciężyła 31:28, umacniając się na czwartym miejscu w tabeli.
To zwycięstwo ma szczególne znaczenie w kontekście walki o podium – Limoges traci teraz tylko trzy punkty do Montpellier, które dzień wcześniej przegrało z Paris Saint-Germain. W następnej kolejce limuzyjczycy podejmą u siebie Istres, gdzie będą faworytami do zwycięstwa, co może dodatkowo zwiększyć presję na trzecią drużynę ligi.
Źródło: handnews.fr

