Po raz pierwszy w historii rozgrywek ligowych Limoges pokonało Montpellier 31:30 w bezpośrednim starciu czwartego z trzecim zespołem tabeli. Zwycięstwo gospodarze wywalczyli w ostatnich sekundach meczu na własnej hali Beaublanc.
Od pierwszego gwizdka na parkiecie toczyła się zacięta walka. Obie drużyny postawiły na mocną defensywę, a bramkarze byli w świetnej dyspozycji. Szczególnie wyróżnił się Charles Bolzinger, który zaliczył aż 16 obron. Do przerwy Limoges prowadziło 15:13, korzystając z problemów Montpellier w rzutach karnych (tylko 2/5).
Po zmianie stron gospodarze zwiększyli przewagę do trzech bramek, ale MHB błyskawicznie odpowiedziało serią 4:0 i przejęło inicjatywę. Na początku końcówki to goście prowadzili 25:24 i wydawali się kontrolować sytuację. Dopingowani przez rozpaloną publikę w Beaublanc zawodnicy Limoges odwrócili jednak losy spotkania.
30 sekund przed końcem gospodarze wyszli na prowadzenie. Ostatnią próbę wyrównania podjął Augustin Casado, ale jego rzut obronił Gautier Ivah (8 interwencji przy skuteczności 50%), który stał się bohaterem historycznego zwycięstwa. Limoges traci teraz tylko trzy punkty do Montpellier i pozostaje w grze o podium. Doskonały mecz rozegrał Jules Lignières, który zanotował 12 asyst.
Paris musiał się napracować w Dunkirk
Paris Saint-Germain pokonało Dunkerque 29:25 na Stade des Flandres, ale zwycięstwo nie przyszło łatwo. Mecz był szczególny dla gospodyń – debiutował w nim na ławce trenerskiej Yohann Delattre, asystent Guillaume Gille'a w reprezentacji Francji. Paryżanie musieli walczyć przez większość spotkania, zanim w ostatnim kwadransie przechylili szalę na swoją stronę.
Dobrze rozpoczynający spotkanie Elohim Prandi wyprowadził PSG na prowadzenie, ale Dunkerque zdołało wyrównać przed przerwą na 14:14. Po wznowieniu gry drużyna ze stolicy prezentowała się zdecydowanie lepiej, a kluczową rolę odegrał bramkarz Jannick Green, który zaliczył 15 obron. Paris rozpoczyna drugą część sezonu z dwupunktową przewagą nad drugim HBC Nantes.
Chambéry ledwo uniknęło wpadki
Chambéry wygrało z PAUC 31:29, choć w końcówce musiało drżeć o wynik. Gospodarze świetnie rozpoczęli mecz i do przerwy prowadzili komfortowo, ale w drugiej połowie puścili nerwy.
Podopieczni trenera Asiera Antonio szybko przejęli kontrolę. Achilleas Toskas nadał tempo grze i Chambéry zbudowało solidną przewagę, schodząc na przerwę przy wyniku 18:12.
Po wznowieniu Valentin Kieffer kontynuował świetne interwencje, a André Sousa powiększył przewagę do ośmiu bramek. Wtedy jednak nastąpił moment słabości gospodarzy, z którego błyskawicznie skorzystał PAUC. Prowadzeni przez reprezentanta Francji Aymerica Zaepfla (9 goli) goście stopniowo odrabiali straty i w końcówce zbliżyli się na dystans jednej bramki. Pod presją Chambéry zdołało jednak utrzymać korzystny rezultat.
Toulouse i Tremblay także triumfują
W pozostałych meczach wieczoru Toulouse zdecydowanie pokonało Istres 29:19, odrabiając stratę po porażce z Cesson w zaległym spotkaniu 10. kolejki. Siedem bramek zdobył Nemanja Ilic.
Tremblay uporało się z Dijon 36:31 dzięki fenomenalnemu występowi Rubensa Pierre'a, który zaliczył aż 21 obron przy skuteczności 46%. To zwycięstwo pozwoliło drużynie wspiąć się na szóste miejsce w tabeli.
Źródło: handnews.fr

