Rodzina jako fundament
Kylian Prat jest z Montpellier już od ośmiu lat - najpierw przechodził przez akademię, a w 2022 roku zadebiutował w pierwszej drużynie. Ojciec Teddy, dziś dyrektor sportowy klubu Tremblay en France, od zawsze bacznie obserwował postępy syna.
„Tata dzwoni do mnie po każdym meczu i przedstawia swoją analizę. Jeśli zagrałem fatalnie, jako pierwszy mi o tym powie" - śmieje się Kylian. Jednocześnie zaznacza, że nie odczuwa tego jako presji: „To dla mnie powód do radości. Dobrze, gdy ktoś bliski zna ten świat od środka - pomaga unikać błędów, które sam kiedyś popełnił".
Prat miał zaledwie siedem lat, gdy jego ojciec grał - i przegrał - finał Pucharu Zdobywców Pucharów z Tremblay en France przeciwko VfL Gummersbach. Meczu rewanżowego finału 2011 roku w LANXESS Arenie w Kolonii nie pamięta, ale rodzinne opowieści zna dobrze. „Kiedy zadzwoniłem do taty po tym, jak awansowaliśmy na EHF Finals po zwycięstwie nad Vardarem, dał mi do zrozumienia, że teraz musimy po prostu dojść do końca" - zdradza młody zawodnik.
Jeden krok do celu
Winamax EHF Finals 2026 będzie dla Montpellier drugim udziałem w tej fazie rozgrywek, ale dla Prata - pierwszym. W ubiegłym sezonie wyłączyła go z gry kontuzja kolana. „Nie było łatwo to przeżyć, bo nigdy nie wiadomo, czy znów trafi się szansa na taki turniej. Na szczęście znów się zakwalifikowaliśmy" - przyznaje.
Drogę do finałowego turnieju otworzyło zwycięstwo nad Vardarem w ćwierćfinale. Mecz rewanżowy w Skopje Prat wspomina jako jedno z najtrudniejszych spotkań w karierze: „Atmosfera w Kilonii dwa sezony temu w EHF Champions League robiła ogromne wrażenie. W Skopje było podobnie, choć zupełnie inaczej".
Skrzydłowy z wyboru - nie z powołania
Choć przez całe życie grał na pozycji rozgrywającego, od początku tego sezonu Prat występuje na lewym skrzydle. Podchodzi do tego pragmatycznie: „Wolałbym grać na środku, ale dopóki gram na skrzydle, to wciąż gram. A to dla młodego zawodnika najważniejsze".
Na skrzydle zobaczymy go również podczas Winamax EHF Finals 2026, zaplanowanych na 30-31 maja. Montpellier zmierzy się tam z THW Kiel. „To legendarny klub - dla mnie jak Real Madryt w piłce ręcznej. Ale przez ostatnie dwa sezony udowodniliśmy, że gramy z nimi mniej więcej na równym poziomie i nikogo się nie boimy" - mówi Prat.
Na koniec dodaje z przekonaniem: „Nasi kibice, Blue Fox, pojechali z nami aż do Hamburga. I nie zamierzamy się tu zatrzymać".
Źródło: eurohandball.com





