Wysoka stawka spotkania
Obie ekipy doskonale zdawały sobie sprawę z wagi tego pojedynku. Kołowy mieleczan Adam Wąsowski przed meczem podkreślał, że zespół z Kwidzyna przyjedzie szczególnie zmotywowany, bowiem walczy o miejsce w czołowej szóstce, co pozwoliłoby uniknąć w ćwierćfinale starć z mocnymi zespołami z Kielc i Płocka. Zawodnik deklarował nadzieję na wygraną gospodarzy w tym trudnym spotkaniu.
Słaby początek i rosnąca przewaga gości
Pierwsza odsłona rywalizacji nie rozpieszczała kibiców dużą liczbą trafień. W ósmej minucie tablica wyników pokazywała rezultat 2:3 dla przyjezdnych, przy czym dwie z ich trzech bramek padły z rzutów karnych. Mielczanie wyrównali również z jedenastki za sprawą Denisa Wołyncewa. Wcześniej z karnego trafił także Maksim Krasovskii.
Po trafieniu białoruskiego zawodnika drużyna z Kwidzyna przejęła zdecydowaną kontrolę. Już w dziesiątej minucie Leon Łazarczyk ustalił wynik na 3:5, a chwilę później Czarnecki podwyższył na 3:6. Świetnie między słupkami prezentował się Łukasz Zakreta, który obronił dwa rzuty gospodarzy.
Podopieczni trenera Roberta Lisa przechodzili trudne chwile. Po kwadransie gry wciąż czekali na kolejne trafienie, podczas gdy MMTS zwiększył przewagę do 3:7. Dopiero w siedemnastej minucie niemoc przełamał Filip Stefani. W dalszej części pierwszej połowy mielczanie nie potrafili zbliżyć się do rywali na mniej niż trzy czy cztery bramki – w 25. minucie przegrywali 7:11.
Do szatni ekipy schodziły przy wyniku 10:14. Gospodarze zdołali wprawdzie zmniejszyć dystans do dwóch goli, lecz drużyna prowadzona przez Bartłomieja Jaszkę odbudowała czterobramkową przewagę.
Dramatyczna końcówka
Drugą połowę mielczanie rozpoczęli imponująco. W ciągu trzech minut praktycznie zniwelowali stratę – po bramce Alberta Sanka było 13:14. Remis stał się faktem w 35. minucie, gdy po błyskawicznej kontrze trafił skrzydłowy Filip Stefani, doprowadzając do wyniku 15:15.
Zespół z Kwidzyna dość szybko otrząsnął się z szoku. Gościom ponownie udało się stworzyć dwu-trzybramkową przewagę. Na dziesięć minut przed końcem prowadzili 24:21.
Drużyna trenera Roberta Lisa nie poddawała się i walczyła do ostatnich sekund. Ogromne zaangażowanie zaowocowało tym, że na minutę przed końcowym gwizdkiem – po dwóch trafieniach Filipa Stefaniego – udało się doprowadzić do stanu 27:28. W decydujących momentach szczęście sprzyjało jednak MMTS, który przywiózł do Kwidzyna komplet punktów.
Ostateczny rezultat i statystyki
Handball Stal Mielec – Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn 27:30 (10:14)
Stal: Kozina, Witkowski – Janus, Segal 2, Mrozowicz, Kasai, Kotliński 7, Tokarz 3, Wołyncew 4, Przybylski, Krasouski 2, Stefani 5, Sikora, Sanek 2, Głuszczenko 2, Wąsowski. Trener Robert Lis.
MMTS: Pisarkiewicz, Zakreta – Stempin, Łazarczyk 3, Milicević 9, Potoczny, M. Pilitowski, Papaj 2, K. Pilitowski 4, Malczak 1, Landzwojczak 3, Skierka 2, Mucha, Lewczyk 1, Kostro, Czarnecki 5. Trener Bartłomiej Jaszka.
MVP: Adam Wąsowski (Handball Stal Mielec)
Źródło: orlen-superliga.pl

