Mimershallen wreszcie mogło świętować. Po serii pięciu porażek na własnym parkiecie, w tym druzgocącej przegranej 16:46 w poprzednim meczu domowym, zespół Kungälv HK pokazał zupełnie inne oblicze i sięgnął po dwa punkty w pojedynku z Kristianstad HK.
Dramat do ostatnich sekund
Przez większość spotkania gospodarze musieli gonić wynik. W 54. minucie meczu Kungälv przegrywał 22:25, a sytuacja wyglądała coraz gorzej. Mimo to zespół prowadzony przez swoją kapitankę Kristinę Zubonjię, która zdobyła siedem bramek, nie poddawał się.
Kluczem do zwycięstwa okazała się kapitalna końcówka. Bramkarka Selma Hasanbegovic zaprezentowała świetną formę, broniąc kilka kluczowych rzutów, w tym rzut karny dla Kristianstad. To właśnie jej interwencja przy próbie Maji Hedberg w grze na linii otworzyła drogę do pierwszego prowadzenia gospodarzy.
Ulrika Landé bohaterką końcówki
W 58. minucie Ulrika Landé trafiła na 26:25, zdobywając swoją dziewiątą bramkę w meczu. To był gol na wagę zwycięstwa. Przez ostatnie dwie minuty żadna z drużyn nie potrafiła już pokonać bramkarki, ale to Kungälv kontrolowało sytuację.
"Byłyśmy spragnionezemsty" – powiedziała Kristina Zubonja w transmisji internetowej. "Uzyskałyśmy świetne zatrzymania w obronie na ich grze siedem na sześć. Miranda (Nasser) była dobra w bramce, ale w końcu trafiałyśmy tam, gdzie wcześniej nam nie wychodziło" – dodała.
Walka o utrzymanie trwa
Po trzynastej kolejce Kungälv HK zajmuje jedenaste miejsce w tabeli szwedzkiej ligi kobiet. Dzieli ich tylko punkt od IF Hallby, który również przegrał swój sobotni mecz, oraz punkt przewagi nad HK Aranäs. Dla Kristianstad HK, ósmej drużyny ligi, była to bolesna strata punktów w meczu, który przez długi czas kontrolowali.
Końcowy wynik: Kungälv HK – Kristianstad HK 26:25 (12:13)
Źródło: handbollskanalen.se
