Walka o utrzymanie w szwedzkiej lidze nabiera tempa. Każdy mecz w końcówce sezonu to prawdziwa bitwa, a drużyny z dołu tabeli grają o wszystko. W sobotę Kungälvs HK udowodnił, że ma wolę przetrwania.
Prowadzenie niemal od początku do końca
Kungälv kontrolował przebieg spotkania przez większość czasu. Poza pierwszą straconą bramką i krótkim momentem w drugiej połowie, gdy VästeråsIrsta próbowało odrobić straty, gospodynie prowadziły pewnie. Kluczowe role odegrały Linnea Rundberg i Kristina Zubinja, wspierane przez Ulrikę Landé, która zdobyła sześć bramek.
– Ofensywnie gramy swoje i trafiamy do siatki – mówiła Rundberg, która w drugiej połowie wzięła sprawy w swoje ręce.
– W pierwszej połowie ledwo dotknęłam piłki, czułam że teraz chcę się pokazać – śmiała się rozgrywająca.
Walka do ostatniej minuty
VästeråsIrsta nie poddawało się bez walki. Alma Mikaelsson, autorka dziewięciu trafień, sprowadziła swój zespół na jeden gol różnicy w końcówce. Ostatecznie jednak solidna gra w obronie oraz skuteczność duetu Zubinja-Rundberg zapewniły Kungälv dwubramkowe zwycięstwo.
– To leży w naszych rękach – podkreślała Rundberg w transmisji internetowej.
I faktycznie – teraz to od Kungälv zależy, czy utrzyma się w lidze. Punktowa przewaga nad strefą spadkową jest minimalna, ale kolejne trzy punkty to krok w dobrym kierunku.
Kungälvs HK – VästeråsIrsta 27:25 (13:10)
Źródło: handbollskanalen.se

