Od pierwszego gwizdka to Kristjánsson dyktował warunki gry. Islandczyk trafiał niemal jak chciał, a jego ósma bramka dała HC Erlangen pierwsze dwubramkowe prowadzenie w meczu (12:10). Młoda defensywa gospodarzy z Florianem Scheererem i Tobiasem Buckiem skutecznie asekurowała własne pole karne, ale mimo to do przerwy wynik pozostawał napięty - 16:15 dla HCE.
Po zmianie stron Erlangen zdecydowanie przyspieszyło. Zespół z Frankonii doskonale radził sobie bez kontuzjowanych filarów składu - kapitana Christophera Bissela i Macieja Gebali. Nissen podwyższył na 20:18, a bramkarz Tin Herceg zaczął popisywać się świetnymi paradami, rozpalając do czerwoności atmosferę na trybunach. Tim Gömmel zwiększył przewagę do trzech trafień, po czym Sebastian Firnhaber ukoronował swój powrót po kontuzji dwoma trafieniami. To był kolejny emocjonalny akcent tego niezwykłego wieczoru.
Trener rywali podziwiał Islandczyka
W końcówce spotkania Kristjánsson nie zwalniał tempa. Jego 13. gol ustalił wynik na 27:23. "Viggó dzisiaj trafiłby chyba nawet z pozycji stolika w kawiarni" - tak trener gości Ziercke skomentował wyczyn Islandczyka, który ustanowił rekord kariery.
Buck i Øverjordet przypieczętowali ostatecznie zwycięstwo gospodarzy. Wszystkich 6173 kibiców w hali wyrażało ogromną radość - po reakcji publiczności widać było, jak ważne było to zwycięstwo dla drużyny z Erlangen.
Źródło: daikin-hbl.de

