Ostatnie starcie obu drużyn w Max-Schmeling-Halle zakończyło się bolesną porażką gospodarzy - Berlin uległ Lemgo 33:34, i właśnie ta porażka mocno motywuje podopiecznych Nicoleja Krickaua do rewanżu.
Lemgo bez kluczowych graczy, ale wciąż groźne
Goście przyjadą do Berlina osłabieni. Na boisku nie pojawi się Tim Suton, który zmaga się z kontuzją więzadeł krzyżowych, ani Frederik Simak - ten ostatni latem zmienił barwy klubowe i dołączył właśnie do Füchse Berlin.
Krickau nie lekceważy jednak osłabionego rywala. „Lemgo zaprezentowało się bardzo dobrze w ostatnim meczu ze Stuttgartem. Bez Simaka i kontuzjowanego Sutona zagra oczywiście nieco inaczej niż w poprzednim sezonie, ale ich ustawienie z czterema rozgrywającymi nadal jest bardzo niebezpieczne” - podkreślił trener na stronie klubowej.
Cierpliwość Lemgo jako największe zagrożenie
Duński szkoleniowiec wskazał precyzję i cierpliwość rywala jako główne atuty, z którymi jego drużyna będzie musiała sobie poradzić.
„Praktycznie nie popełniają błędów i grają niezwykle stabilnie. To będzie wymagało od nas ogromnej koncentracji, bo Lemgo potrafi grać w nieskończoność, czekając na swoją szansę. Po ubiegłorocznej domowej porażce mamy coś do odrobienia” - zaznaczył Krickau.
Źródło: hbold.dk





