Koszaliński klub piłki ręcznej kobiet rozpoczął działalność w 1999 roku. Po pięciu latach, dzięki awansowi do ekstraklasy, rozpoczął nieprzerwaną serię występów w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Zespół funkcjonował początkowo pod szyldem AZS Politechnika Koszalin, później udało się pozyskać strategicznego partnera – Energę, co zaowocowało zmianą nazwy na Energa AZS Koszalin. Po państwowej spółce energetycznej rolę sponsora tytularnego przejęły Młyny Stoisław. Jednak w sezonie 2025/2026 drużyna prowadzi rywalizację już bez głównego sponsora, mogąc liczyć jedynie na pomoc samorządu oraz mniejsze firmy wspierające. Ta sytuacja doprowadziła do nawarstwiania się problemów.
W swojej historii zespół zdobył trzy brązowe medale mistrzostw Polski. Sezon 2007/2008 przyniósł triumf w rozgrywkach o Puchar Polski, a rok później koszalinianki dotarły do finału tych samych rozgrywek. Klub reprezentował również polską piłkę ręczną na arenie międzynarodowej. Obecnie drużyna występuje w grupie mistrzowskiej, co stanowi najlepszy wynik od wielu lat.
Sportowy sukces i finansowa katastrofa
Roman Granosik, pełniący funkcję prezesa klubu, w rozmowie z Krzysztofem Kempskim z WP SportoweFakty przyznał, że mimo znakomitych osiągnięć sportowych, organizacja toczy dramatyczną walkę o przetrwanie. Podkreślił powagę sytuacji, w jakiej znalazł się klub.
Prezes nie kryje dumy z osiągnięć zespołu w obecnym sezonie, wskazując na rewelacyjną formę drużyny. Wyraził ogromne uznanie dla trenera Dmytro Hrebeniuka oraz całego sztabu szkoleniowego i zawodniczek za wybitny rezultat sportowy. Zaznaczył, że pomimo licznych trudności i przeszkód, zespół stanowi największą wartość dla Koszalina. Sam fakt gry w grupie mistrzowskiej, do której zakwalifikowało się zaledwie sześć najlepszych ekip w kraju, jest powodem do satysfakcji.
Nagła utrata głównego źródła finansowania
Granosik ujawnił, że przed rozpoczęciem obecnego sezonu Młyny Stoisław wycofały się z dalszego wsparcia finansowego klubu. Informacja o niemożności zawarcia nowej umowy lub przedłużenia dotychczasowej współpracy nadeszła nieoczekiwanie, podczas gdy jeszcze kilka tygodni wcześniej klub otrzymywał sygnały wskazujące na kontynuację partnerstwa. W wyniku tej decyzji z budżetu organizacji ubyła kolosalna suma – nie dziesiątki tysięcy złotych, ale praktycznie połowa całego budżetu klubu.
W obliczu takiej sytuacji działacze stanęli przed wyborem: natychmiastowe wycofanie zespołu z rozgrywek lub podjęcie ryzyka i rozpoczęcie sezonu z nadzieją na pozyskanie w międzyczasie firm, które zapewnią niezbędne środki finansowe pozwalające dokończyć sezon.
Poszukiwanie sponsorów i rosnące zadłużenie
Zarząd klubu podjął intensywne działania mające na celu pozyskanie nowych partnerów. Wiele firm, które wcześniej współpracowały z klubem, utrzymało swoje wsparcie na dotychczasowym poziomie. Jednym z większych sukcesów było podpisanie umowy sponsoringowej z Totalizatorem Sportowym. Niestety, wszystkie te starania nie wypełniły luki finansowej powstałej po odejściu sponsora tytularnego, co doprowadziło klub do głębokiego kryzysu.
Granosik podziękował władzom Koszalina, na czele z Prezydentem Tomaszem Sobierajem, za wszelką dotychczasową i obecną pomoc. Jednocześnie zaznaczył, że budżet miasta ma swoje ograniczenia, a klub nie może oczekiwać, że samorząd udźwignie cały ciężar finansowania sportu zawodowego.
Walka o przetrwanie i niepewna przyszłość
Pod koniec grudnia zarząd poinformował zawodniczki, że celem jest dokończenie obecnego sezonu. Prezes przyznał, że istniało ryzyko buntu drużyny i odejścia zawodniczek, które przecież wykonują swoją pracę i mają prawo do wynagrodzenia.
Na bezpośrednie pytanie dziennikarza o zagrożenie dla bytu klubu, Granosik odpowiedział twierdząco. Klub ma jeszcze kilka miesięcy na uregulowanie dotychczasowych zobowiązań oraz zapewnienie finansowania na przyszły sezon. Jeśli nie uda się znaleźć środków na kolejny sezon, przyszłość Piłki Ręcznej Koszalin będzie stała pod znakiem zapytania.
Prezes podkreślił, że działacze wykonują naprawdę ogromną pracę, aby klub przetrwał, bo na to zasługują kibice. Nie był jednak w stanie udzielić odpowiedzi, czy w obecnej sytuacji klub przejdzie chociażby proces licencyjny.
Źródło: sportowefakty.wp.pl