Dla obu ekip była to konfrontacja o wielką stawkę. Przed meczem zarówno Koszalin, jak i Galiczanka posiadały na kontach identyczny dorobek osiemnastu punktów, co stawiało sobotnie starcie w roli bezpośredniego pojedynku o miejsce w czołowej szóstce. Obie drużyny miały dodatkowo powody, by chcieć zatrzeć przykre wspomnienia z poprzedniej kolejki – lwowianki przegrały u siebie z TAURON Ruchem Szczypiorno Kalisz, natomiast koszalinianki doznały bolesnej porażki w starciu z KGHM MKS Zagłębiem Lubin.
Błyskawiczny start gospodyń
Początek meczu należał zdecydowanie do zespołu z Koszalina. Miejscowe bardzo szybko objęły prowadzenie 5:1, zmuszając szkoleniowca Galiczanki do wzięcia czasu w ósmej minucie. Rozmowa przy ławce przyniosła efekt – ukraińskie szczypiornistki obudziły się i w jedenastej minucie wynik brzmiał już tylko 5:4. Problem gospodyń tkwił teraz w ich własnej skuteczności. Piłkarki ręczne Andronova wprawdzie wypracowywały sobie okazje do rzutów, jednak nie potrafiły ich wykorzystać. Rezultat? W piętnastej minucie nastąpił remis 6:6, a do przerwy utrzymywała się pełna równowaga – zespoły udały się na odpoczynek przy wyniku 11:11.
Havrych nie do zatrzymania
Druga połowa przyniosła kontynuację zażartej batalii. Żadna ze stron nie mogła wypracować sobie bezpiecznej zaliczki. Koszalinianki na moment odskoczyły na dwa gole w 37. minucie (15:13), lecz po trzech minutach znowu był remis 16:16. Ogromnym problemem dla miejscowych okazała się Svitlana Havrych, która w 40. minucie miała już dziesięć trafień na koncie. Ukraińska rozgrywająca systematycznie trafiała do siatki, podtrzymując nadzieje swojej drużyny na punkty.
Przełom nadszedł w 43. minucie, gdy znakomita snajperka Galiczanki opuściła parkiet na dwie minuty. Koszalin wykorzystał osłabienie rywalek i wypracował sobie trzybramkowe prowadzenie (19:16), którego już nie wypuściło z rąk do końcowego gwizdka.
Zadowolenie i żal po meczu
Hanna Rycharska, kapitan Piłki Ręcznej Koszalin, nie kryła dumy z postawy koleżanek: „Jestem dumna z mojej drużyny. Wydaje mi się, że ten mecz był cały pod nasze dyktando. Czułyśmy, że Galiczanka nas goni, ale to my byłyśmy dziś lepsze. Najważniejsze, że podniosłyśmy się po przegranej z ubiegłego tygodnia, która nie powinna się zdarzyć. Wyciągnęłyśmy wnioski i dziś to my cieszymy się ze zwycięstwa. Cały czas wierzyłam, że będziemy na tym piątym miejscu po dzisiejszym spotkaniu i wiedziałam, że w domu tym bardziej musimy to wygrać".
Po stronie pokonanych dominował natomiast niedosyt. Tetyana Shtefan, druga trenerka Galiczanki, wskazała na błędy swojego zespołu: „Żal nam tych punktów. Wiedzieliśmy, że w Koszalinie będzie ciężki mecz, ale popełniliśmy dziś za dużo błędów w ataku, było za dużo strat. Nasza skuteczność w obronie w pierwszej połowie też pozostawia wiele do życzenia. Na pewno sporo elementów chcielibyśmy poprawić. Będziemy dokładnie analizować to spotkanie, bo musimy walczyć dalej".
Statystyki
Piłka Ręczna Koszalin: Mai Gomaa 1, Alicja Klarkowska – Patrycja Jura, Ivana Arsenievska 1, Beata Naumczyk 1, Hanna Rycharska 6, Nicola Żmijewska, Jagoda Lasek, Sara Kovarova 6, Adrianna Nowicka, Jelena Knezevic 3, Oleksandra Furmanets 2, Elif Aydin 8.
Galiczanka Lwów: Mariia Poliak, Anzhelika Hrabchak – Olesia Diachenko 2, Anastasiia Tkach 1, Mariana Markevych 2, Iryna Prokopiak, Kateryna Kozak 4, Svitlana Havrysh 12, Diana Dmytryshyn 2, Karyna Kolodiuk 3.
Źródło: superligakobiet.pl
