Dla Kobierek styczeń okazał się miesiącem pełnym wyzwań i kontrastów. Drużyna z Dolnego Śląska rozegrała aż sześć spotkań, które przyniosły mieszane rezultaty. Początek roku był obiecujący - zespół trenera zapisał na swoim koncie trzy ligowe wygrane: z Piotrcovią, MKS-em Koszalin i zespołem z Gliwic. Seria ta pozwoliła wspiąć się wyżej w tabeli, ale potem przyszedł trudniejszy moment.
Europejskie lekcje i krajowe trudności
Dwumecz Pucharu Europy EHF z hiszpańskim ATTICGO Bm Elche okazał się dla KPR-u bolesnym doświadczeniem. Obie konfrontacje zakończyły się identycznym rezultatem - porażką różnicą sześciu trafień. Do tego doszła również ligowa przegrana z KGHM MKS Zagłębiem Lubin, co dało bilans trzech zwycięstw i trzech porażek w styczniu.
Patrycja Wiśniewska, skrzydłowa gospodarzyń, szczerze ocenia obecną dyspozycję drużyny: "Nasza gra nie jest jeszcze poukładana i popełniamy za dużo błędów. Potrzebujemy jeszcze trochę czasu, ale co mecz możemy wyciągać coraz więcej dobrych rzeczy. Czujemy się tak jak gramy, czyli w kratkę" - przyznaje zawodniczka.
Szczególnie bolesny był rewanżowy mecz w Hiszpanii. Brązowe medalistki mistrzostw Polski świetnie rozpoczęły spotkanie, prowadząc 8-4 i mając realną szansę na odrobienie strat z pierwszego starcia. Zabrakło jednak mentalnej odporności w kluczowych momentach. Ryzykowna gra w systemie siedem na sześć oraz niefortunne wykluczenie w drugiej połowie pogrzebały nadzieje na awans.
Lublin w świetnej formie
Rywalki z Lublina prezentują się w tym sezonie znakomicie. Wicelider tabeli może pochwalić się czternastoma wygranymi w siedemnastu meczach. W pierwszej części rozgrywek zespół uległ jedynie Piotrcovii i Zagłębiu Lubin, ale w rundzie rewanżowej już obu tym drużynom się zrewanżował.
Dwa tygodnie temu lublinianki efektownie pokonały u siebie Zagłębie 34-28. Wyróżniła się wtedy Aleksandra Rosiak z ośmioma trafieniami, choć świetnie w bramce spisywała się także Caroline Martins.
W ofensywie MKS-u dominuje Maria Prieto O'Mullony, która w tym sezonie zdobyła już ponad sto bramek, co plasuje ją na drugiej pozycji w klasyfikacji strzelczyń ligi. Niezwykle skuteczne są także obie prawoskrzydłowe - Adrianna Górna (78 goli) i Daria Szynkaruk (73 trafienia).
Rewanż za bolesną porażkę
KPR zajmuje obecnie czwarte miejsce w tabeli, tracąc cztery oczka do trzeciej Piotrcovii. Środowe starcie to szansa na poprawę bilansu i przerwanie gorszej passy. Tym bardziej że gospodarnie mają do odrobienia spory rachunek z pierwszego meczu, który zakończył się triumfem Lublina 34-29. Co istotne - spotkanie w zasadzie było rozstrzygnięte już do przerwy, kiedy to wicelider prowadził aż 21-10.
"Mam nadzieję, że to będzie dobry mecz w naszym wykonaniu i powinnyśmy się skupić tylko na sobie. Jeśli skoncentrujemy się tylko na sobie, to możemy wygrać z każdym. W tym momencie naszym największym przeciwnikiem jesteśmy my same i nasze błędy" - podkreśla "Wiśnia".
Zawodniczka wskazuje jednak na istotny problem - kontuzje w szeregach Kobierek. W przeciwieństwie do Lublina, który może korzystać z szerokiej ławki rezerwowych, KPR musi radzić sobie z urazami kilku zawodniczek. Mimo to wiara w zwycięstwo pozostaje: "Myślę jednak, że nasza jakość pozwoli nam powalczyć, a nawet wygrać" - deklaruje skrzydłowa.
Gdzie i kiedy oglądać?
Środowe starcie w Kobierzycach rozpocznie się o godzinie 20:30. Transmisję będzie można śledzić na antenach Polsatu Sport 3. To jeden z hitów przedostatniej kolejki pierwszej fazy ORLEN Superligi Kobiet.
Źródło: superligakobiet.pl

