Takich słów od Juriego Knorra jeszcze nie było. Po porażce z Serbią rozgrywający niemieckiej kadry stanął przed mikrofonami ARD wyraźnie sfrustrowny i nie przebierał w słowach, krytykując decyzje selekcjonera.
Choć 25-letni zawodnik Aalborga po raz pierwszy w trakcie tego turnieju dostał szansę gry od pierwszej minuty, nie przyniosło mu to satysfakcji - zwłaszcza w kontekście porażki 27:30. Co gorsza, w drugiej połowie Knorr znów usiadł na ławce i nie mógł pomóc drużynie w odrabianiu strat.
Gol Knorra... który nie został zaliczony
Szczególnie bolesna była sytuacja z 58. minuty meczu. Knorr trafił wówczas do siatki, wyrównując stan spotkania, ale... gol nie został uznany. Powód? Selekcjoner Alfred Gislason przedwcześnie nacisnął przycisk wzywając przerwę, co spowodowało anulowanie bramki.
Ostre słowa o rotacji kadry
Przed decydującym meczem z Hiszpanią, od którego zależy awans do fazy głównej, Knorr nie gryzł się w język. - Nie damy rady sami. Nie przejdziemy dalej, jeśli niektórzy będą grali wszystkie 60 minut - powiedział wprost, nie pozostawiając wątpliwości, że chodzi mu o brak rotacji w zespole.
Rozgrywający zwrócił też uwagę na mentalny aspekt gry drużyny. - Mamy dobre momenty, a potem znowu ogarnia nas strach i nie wiem dlaczego - analizował. - Mimo wszystko musimy teraz się podnieść i uwierzyć w naszą siłę.
Niemcy stoją przed meczem o być albo nie być na mistrzostwach Europy. Starcie z Hiszpanią pokaże, czy frustracja Knorra znajdzie ujście na parkiecie, czy pozostanie jedynie gorzkimi słowami po kolejnej porażce.
Źródło: handball-world.news
