Reklama
Superliga

Kielce wygrywają thriller z Veszprem! Jarosiewicz bohaterem ostatnich sekund

Autor: Redakcja7 wyświetleń
Kielce wygrywają thriller z Veszprem! Jarosiewicz bohaterem ostatnich sekund

Industria Kielce pokonała na własnym parkiecie węgierski One Veszprem 36:35 w dramatycznym spotkaniu Ligi Mistrzów. Zwycięstwo zapewnił Piotr Jarosiewicz, który zamienił rzut karny na gol dziesięć sekund przed końcową syreną. Dzięki temu triumfowi podopieczni Talanta Dujshebaeva awansowali na czwarte miejsce w grupie A z dorobkiem 11 punktów.

Fuksiarz - legalny bukmacher

Reklama

Reklama

W Kielcach rozegrano mecz, który trzymał kibiców w napięciu do ostatniej sekundy. Gospodynie przełamali niekorzystną serię przeciwko węgierskiemu gigantowi, a głównym bohaterem został Piotr Jarosiewicz, który grał w nietypowych okolicznościach – ze złamanym nosem wykonywał wyłącznie rzuty karne.

Błyskawiczny start gospodarzy

Nieobecność Nedima Remiliego w szeregach One Veszprem dawała kielczanom realną szansę na sukces. I mistrzowie Polski wykorzystali ten atut od pierwszych minut. Choć to goście objęli prowadzenie po trafieniu Hugo Descata z karnego na 2:1, szybko odpowiedział Alex Dujshebaev, a w szóstej minucie Daniel Dujshebaev i Benoit Kounkoud wypracowali przewagę 5:2.

Kluczem do sukcesu w pierwszym kwadransie była defensywa. Klemen Ferlin popisywał się skutecznymi interwencjami, które pozwalały rozpędzać szybkie kontry. W dziesiątej minucie Jarosiewicz – grający bez maski, którą nosił podczas rozgrzewki – wykorzystał rzut karny i było już 8:4. To właśnie z linii siódmego metra skrzydłowy zdobywał wszystkie swoje trafienia tego wieczoru.

Węgrzy odrobili straty przed przerwą

Po obiecującym początku przyszedł kryzys. Zespół Xaviera Pascuala podniósł pressing w obronie, co odcięło od gry środkowego i lewego rozgrywającego Industrii. Alex Dujshebaev próbował ratować sytuację indywidualnymi akcjami, ale sędziowie z Mołdawii trzykrotnie wskazywali grę pasywną, a kielczanie nie potrafili zamienić tych sytuacji na bramki.

Węgrzy przyspieszyli, zaczęli wyprowadzać kontry. Wprowadzony do bramki Mikael Appelgren zastąpił słabo dysponowanego Rodrigo Coralesa i obronił dwa istotne rzuty, w tym kontratak Dylana Nahiego biegnącego sam na sam przy wyniku 12:12. Trzeba przyznać, że pierwsza połowa nie była wizytówką golkiperów – Adam Morawski, Ferlin i Appelgren łącznie zanotowali zaledwie cztery obrony.

W 22. minucie Talant Dujshebaev wziął czas, a jego zawodnicy zdołali doprowadzić do remisu 14:14. Trener sięgnął głębiej do ławki – na parkiet weszli Aleks Vlah i Michał Olejniczak, zastępując Daniela Dujshebaeva i Szymona Sićkę. To jednak goście lepiej zagrali końcówkę i schodzili na przerwę z dwubramkowym prowadzeniem 19:17.

Druga połowa pełna zwrotów akcji

Po wznowieniu gry Veszprem szybko powiększył przewagę, ale seria trzech interwencji Ferlina przywróciła kielczanom wiarę. Szczególnie kontrowersyjny był moment, gdy arbiter najpierw uznał, że Sićko trącił piłkę lecącą na aut i przyznał ją gościom, by zaraz potem nie uznać ich bramki. Węgrzy stracili impet, popełnili błąd w rozegraniu, a Daniel Dujshebaev wyrównał.

W 38. minucie Ivan Martinović popisał się rzutem w okienko bramki Ferlina, ale Jorge Maqueda natychmiast odpowiedział. Kolejne pięć minut przyniosło dynamiczną wymianę ciosów – żadna z drużyn nie potrafiła znaleźć przewagi.

Symboliczna 46. minuta i finałowy dreszczowiec

W 46. minucie – symbolicznej dla rywalizacji obu klubów – ponownie prowadzili Węgrzy, ale tylko jedną bramką. Alex Dujshebaev wyrównał na 28:28, przyjezdni popełnili błąd, a Dylan Nahi wyprowadził żółto-biało-niebieskich na prowadzenie.

Ostatnie dziewięć minut rozpoczęliśmy od wyniku 31:30 dla gości. Jarosiewicz wyrównał z karnego, ale w ataku szalał były gracz Industrii – Luka Cindrić. To on zdobył 32. bramkę dla Veszprem. W kolejnej akcji sędziowie uznali, że Alex Dujshebaev faulował przy rzucie i przyznali piłkę węgierskiemu zespołowi. Ferlin jednak stanął na wysokości zadania, a młodszy z braci Dujshebaev doprowadził do remisu. Sam został trafiony w twarz, co wymagało interwencji sztabu medycznego. Po wideoweryfikacji Stefan Dodić otrzymał dwie minuty kary.

Nerwy do ostatniej sekundy

Mimo osłabienia goście trafili (Hesham), ale odpowiedział Nahi. Po kolejnej wymianie bramek Cindrić uderzył w słupek i to kielczanie mieli szansę na prowadzenie. Wykorzystał ją Sićko, który rzutem z szóstego metra zmieścił piłkę między nogami Appelgrena – 35:34. Hugo Descat pomylił się z karnego i to gospodarze na 120 sekund przed końcem mieli okazję na dwubramkową przewagę!

Dujshebaev poprosił o czas, ale Sićko stracił piłkę. Pascual również wziął przerwę w ramach "trenerskich szachów", o których przed meczem wspominał Arkadiusz Moryto.

Na 63 sekundy przed syreną faulowany był Hesham, który długo leżał na parkiecie. Sędziowie nie skorzystali z systemu wideo, a Węgrzy zachowali posiadanie. Hesham zamienił szansę na gola i było 35:35. Kielczanie mieli nieco ponad 30 sekund na rozstrzygnięcie.

Wtedy na scenę powrócił Vlah, który po indywidualnej akcji wywalczył rzut karny. Do piłki podszedł Jarosiewicz – i nie pomylił się! Gościom zostało dziesięć sekund, ale Hesham fatalnie przestrzelił i to Industria mogła świętować zwycięstwo!

Co dalej?

Triumf pozwolił kielczanom wskoczyć na czwarte miejsce w grupie A z dorobkiem 11 punktów. Już w najbliższy czwartek, 26 lutego o godzinie 18:45, zmierzą się na wyjeździe z Fuechse Berlin w kolejnym pojedynku fazy grupowej Ligi Mistrzów.

Industria Kielce – One Veszprem 36:35 (17:19)

Źródło: orlen-superliga.pl

Masz opinię? Podziel się nią!

Zaloguj się jednym kliknięciem i dołącz do rozmowy

Dyskusje
Zdjęcia
Reakcje
Dołącz do HydePark →

📢 Udostępnij artykuł

Dotknij aby udostępnić

Śledź nas na Facebook!

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata piłki ręcznej. Dołącz do naszej społeczności!

Dotknij przycisk, aby przejść do naszego profilu na Facebook

Fuksiarz - legalny bukmacher

Reklama

Polecane
Ładowanie...