Czwartkowy wieczór w stolicy Niemiec należał do mistrzów Polski. Zespół z Kielc od pierwszych minut narzucił swoje warunki gry, szybko budując przewagę. W szóstej minucie po trafieniach braci Dujshebaevów na tablicy widniał wynik 3:1 dla gości, a Fuechse wyraźnie nie mogło znaleźć sposobu na rozkręcenie swojej gry.
Niemcy bez recepty na polską drużynę
Gospodarze w pierwszej połowie prezentowali się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Ich zazwyczaj groźna, dynamiczna rozgrywka z szybką wymianą podań nie przynosiła efektów. Mathias Gidsel, najlepszy piłkarz ręczny świata, wprawdzie zdobył pięć bramek na osiem prób, ale jego występ daleko odbiegał od standardów. Również w bramce Niemców nie było rewelacji – Dejan Milosavljev miał lepsze liczby od Klemena Ferlina, lecz trener Nicolej Krickau na pewno liczył na więcej od swojego golkipera.
Wszyscy kielczanie na medal
Siła Industrii tkwiła w tym, że nie było słabego ogniwa. Gdy po piętnastu minutach parkiet opuścił Alex Dujshebaev, do głosu doszedł Jorge Maqueda – doświadczony Hiszpan wywalczył bramkę i rzut karny. Dostał wprawdzie dwuminutową karę za zbyt ostrą grę w defensywie, ale jego wkład w sukces był bezcenny.
Znakomicie funkcjonowali kołowi. Theo Monar zanotował stuprocentową skuteczność, trafiając trzy razy z trzech prób. Aleks Vlah operował głównie na lewym rozegraniu, podczas gdy w centrum Talant Dujshebaev postawił na Michała Olejniczaka.
Fenomenalny start drugiej odsłony
Po zmianie stron kielczanie nie dali rywalom złudzeń. Szymon Sićko dwukrotnie pokonał bramkarza Fuechse, a Ferlin popisał się świetnymi interwencjami. Rozgrywający Industrii kontynuował koncert – jego efektowny rzut z biodra między nogami Milosavljeva przeszedł do galerii najpiękniejszych trafień meczu. W pewnym momencie przewaga rosła do czterech goli, co zmusiło szkoleniowca gospodarzy do zmiany w bramce. Serbski golkiper ustąpił miejsca Lasse Ludwigowi, który zaliczył trzy udane obrony.
Dramatyczna końcówka
Na kwadrans przed końcowym gwizdkiem Niemcy przeszli do desperackiej gry. Podwyższona obrona z dwoma defensorami na linii środkowej zaczęła przynosić efekty. Fuechse zdobyło cztery bramki z rzędu, w tym dwie autorstwa Gidsela, wykorzystującego pustą bramkę przeciwników – Talant Dujshebaev postawił bowiem na siedmiu zawodników w ataku.
W 53. minucie Ludwig obronił rzut karny Piotra Jarosiewicza, a na tablicy pojawił się remis 28:28. Emocje sięgały zenitu.
Wykluczenie przechyliło szalę
Półtorej minuty przed końcem sędziowie sięgnęli po wideoweryfikację, sprawdzając czy faul Maxa Darja na Olejniczaku nie był zbyt brutalny. Decyzja była jednoznaczna – wykluczenie, a Industria do ostatniego gwizdka grała w przewadze. Dylan Nahi skutecznie pilnował Gidsela, który próbował się uwolnić, ale rzut Anderssona w krótki róg sparował Ferlin!
Daniel Dujshebaev ustalił wynik na 32:30, gospodarze zdołali jeszcze odpowiedzieć jednym trafieniem, lecz ostatnie słowo należało do Arkadiusza Moryto – 33:31 i historyczne zwycięstwo!
Fuechse Berlin – Industria Kielce 31:33 (13:15)
Źródło: orlen-superliga.pl

