Niedzielne popołudnie w Kielcach przyniosło ciekawe widowisko w ramach 22. kolejki ORLEN Superligi. Dla Ostrovii, która przed meczem plasowała się na czwartej pozycji w tabeli, było to jedno z kluczowych starć w kontekście walki o jak najwyższą lokatę przed fazą play-off – do zakończenia rundy zasadniczej pozostało jeszcze pięć spotkań.
Goście postawili trudne warunki
Przyjezdni z Ostrowa Wielkopolskiego przez większość pierwszej połowy sprawiali kielczanom spore kłopoty. Prowadzenie gospodarzy po trzydziestu minutach gry wynosiło zaledwie trzy bramki (18:15), co stanowiło ich najskromniejszą przewagę w pierwszej odsłonie domowego meczu w tym sezonie. Mniejszym marginesem Industria prowadziła u siebie tylko raz – trzy tygodnie temu w Kwidzynie, gdzie schodziła na przerwę z dwubramkowym prowadzeniem.
Ostrovia mogła nawet zmniejszyć stratę do dwóch trafień, ale w końcowej akcji pierwszej części gry popełniła błąd i gol nie został uznany. Natomiast gospodarze skutecznie wykorzystali ostatnie sekundy – efektownym rzutem pod poprzeczkę popisał się Szymon Sićko, zdobywając swoją czwartą bramkę w tym spotkaniu.
Problemy bramkarza, rotacja w składzie
Trener Talant Dujshebaev zdecydował się na rotację między słupkami. Pierwszą połowę rozpoczął Bekir Cordalija, który nie miał udanego dnia – obronił tylko trzy rzuty na osiemnaście. Szczególnie dobrze radził sobie przeciwko Bośniakowi Miriani Gavasheshvli, który aż pięciokrotnie umieścił piłkę w siatce. W drugiej połowie szansę dostał Adam Morawski, który zaprezentował się zdecydowanie lepiej.
Szkoleniowiec Kielc oszczędzał także kluczowych zawodników. Z meczu w Lidze Mistrzów w środku tygodnia kontuzji kolana doznał Daniel Dujshebaev – nic poważnego, ale wystarczającego, by dać mu odpoczynek. Poza kadrą znaleźli się również Klemen Ferlin i Jorge Maqueda. To otworzyło szansę dla Arkadiusza Moryto i Benoita Kounkoud na prawym rozegraniu oraz Dylana Nahiego na prawym skrzydle.
Rozstrzygnięcie w końcówce
Przez dużą część drugiej połowy Ostrovia pozostawała w grze. Na kwadrans przed końcem tablice wyników pokazywały 27:24 dla gospodarzy, a Mateusz Wojciechowski zmniejszył dystans do dwóch bramek celnym rzutem z koła. Kielczanie odpowiedzieli jednak serią skutecznych akcji – najpierw ładnym trafieniem z drugiej linii popisał się Benoit Kounkoud, następnie w 50. minucie Theo Monar po asyście Sićki podwyższył na 29:25, by chwilę później skorzystać z dobrej interwencji Morawskiego, który obronił rzut Wojciechowskiego w sytuacji sam na sam.
Przy wyniku 30:25 trener Rasmussen poprosił o przerwę, ale to nie pomogło. Po wznowieniu gry defensywa Industrii zadziałała bez zarzutu, nie pozwalając rywalom na skuteczny rzut. Z kolei w ataku dobrze rozegrali akcję, którą wykończył ze skrzydła Piotr Jarosiewicz. Następnie ten sam zawodnik został sfaulowany, a rzut karny pewnie wykorzystał Sićko – przewaga wzrosła do siedmiu bramek (32:25).
Końcówka należała do gospodarzy. Efektowną bramkę po wrzutce zdobył Dawid Frankowski, na co odpowiedział z karnego Jarosiewicz. Wynik końcowy 37:30 ustalił ponownie Frankowski.
Kobiety w roli głównej
Mecz odbył się 8 marca, w Dzień Kobiet, co znalazło odzwierciedlenie w oprawie spotkania. Zawodników obu drużyn na parkiet wyprowadziły kobiety, a arbitra³e prowadzi³y sędziny – Sylwia Bartkowiak oraz Weronika Łakomy.
Industria Kielce – Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski 37:30 (18:15)
Industria Kielce: Morawski (4 obrony/19 rzutów), Cordalija (3/18) – Jarosiewicz 6, Vlah 5, Olejniczak 5, Sićko 5, Monar 4, Karalek 3, Kounkoud 3, Nahi 2, Moryto 1, Latosiński 1, Jędraszczyk 1, Rogulski 1.
Rebud KPR Ostrovia: Ligarzewski (5/27), Zimny (2/12), Krekora (1/6) – Gavashelishvili 5, Frankowski 4, Smolikau 4, Adamski 4, Kamyszek 4, Chojnacki 3, Wojciechowski 3, Urbaniak 2, Marciniak 1.
Źródło: orlen-superliga.pl

