Do Kwidzyna pojechało trzynastu zawodników ekipy z Kielc. W kadrze meczowej zabrakło Bekira Cordaliji, Artsema Karaleka, Piotra Jarosiewicza, Piotra Jędraszczyka oraz Łukasza Rogulskiego. Za to do dyspozycji sztabu wrócili Dylan Nahi, Benoit Kounkoud, obaj bracia Dujshebaevowie, a także Klemen Ferlin i Aleks Vlah. Słoweniec od pierwszego gwizdka stanął w bramce żółto-biało-niebieskich, co jest dobrym sygnałem przed zbliżającym się kluczowym starciem z One Veszprem w Lidze Mistrzów.
Gospodarze postawili się faworytowi
Początek spotkania nie przyniósł łatwej przeprawy mistrzom kraju. Drużyna prowadzona przez Bartłomieja Jaszkę świetnie odnalazła się w rywalizacji z faworytem. Między słupkami gospodarzy w kapitalnej formie prezentował się Łukasz Zakreta, którego interwencje powstrzymywały kielecką ofensywę. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa nie potrafili znaleźć właściwego tempa w grze pozycyjnej, co pozwoliło ekipie z Pomorza utrzymać kontakt. Do szatni Industria schodziła z minimalnym, dwubramkowym prowadzeniem 16:14.
Dujshebaev przyspieszył w końcówce
Początkowo po zmianie stron niewiele się zmieniło – mecz wciąż toczył się w podobnym rytmie. Przełom nastąpił około 40. minuty. Wtedy to Alex Dujshebaev postanowił wziąć odpowiedzialność za wynik na swoje barki. Rozgrywający Kielc przyspieszył tempo gry, a jego akcje przyniosły błyskawiczny efekt. Mistrz Polski w krótkim czasie zbudował czterobramkową, a następnie pięciobramkową przewagę, która zamknęła gospodarzom drogę do powrotu do gry. W końcówce różnica systematycznie rosła, a ostatecznie tablica wyników pokazała wyraźne 38:25.
Lijewski: Mieliśmy ciężkie nogi
Krzysztof Lijewski, drugi trener Industrii, nie ukrywał, że jego zespół w pierwszej połowie nie prezentował się optymalnie. „Nie mogliśmy złapać odpowiedniego rytmu w ataku pozycyjnym. Mieliśmy ciężkie nogi" – przyznał szkoleniowiec. Docenił jednocześnie postawę rywali, którzy mimo czwartkowego ćwierćfinału Pucharu Polski i zaledwie dwóch dni regeneracji, wyglądali świeżo i mobilnie w obronie. Świetnie spisywał się także bramkarz Zakreta.
„W drugiej połowie gospodarze spuchli, a my wrzuciliśmy wyższe biegi. Od 40. minuty to my nadawaliśmy ton spotkaniu, pchaliśmy każdą piłkę do przodu i zbudowaliśmy bezpieczną przewagę" – tłumaczył Lijewski. Dodał również, że cieszy się z możliwości sprawdzenia zawodników, którzy w poprzednich meczach nie dostawali dużo czasu na parkiecie, przed kluczowymi spotkaniami nadchodzącego tygodnia.
Źródło: orlen-superliga.pl

