Reklama
Superliga

Kielce o krok od sensacji! Dramat w końcówce, Węgrzy w ćwierćfinale Ligi Mistrzów

Autor: Redakcja19 wyświetleń
Kielce o krok od sensacji! Dramat w końcówce, Węgrzy w ćwierćfinale Ligi Mistrzów

Industria Kielce była tak blisko wielkiego comebacku w Lidze Mistrzów! Po katastrofalnym początku żółto-biało-niebiescy odrobili straty i w drugiej połowie prowadzili nawet czterema golami. Remis 32:32 ze Szczegedem okazał się jednak niewystarczający – to Węgrzy awansowali do ćwierćfinału, a kielczanie mimo heroicznej walki żegnają się z rozgrywkami.

Reklama

Reklama

Początek rewanżowego starcia w Hali Legionów był dla gospodarzy prawdziwym koszmarem. OTP Bank Pick Szeged błyskawicznie objął prowadzenie 4:0, a kielecki atak kompletnie się zaciął. Jorge Maqueda stracił piłkę, Szymon Sićko trafił na interwencję Rolanda Miklera – nic nie szło po myśli podopiecznych Talanta Dujshebaeva.

Stopniowo Industria zaczęła jednak dochodzić do głosu. W siódmej minucie Dylan Nahi trafił ze skrzydła na 3:4, a chwilę później Arkadiusz Moryto przeprowadził genialną akcję po błyskawicznym wznowieniu. Mimo tych przebłysków, Węgrzy szybko odbudowywali przewagę – w dziesiątej minucie wynik pokazywał już 5:8.

Nahi w roli bohatera pierwszej połowy

Francuski skrzydłowy Industrii zasłużył na szczególne wyróżnienie w pierwszych trzydziestu minutach. To on w dwunastej minucie przechwycił niedokładne podanie rywali i po kontrataku zmniejszył straty do dwóch bramek (7:9). Moment później kolejny przejęty przez Michała Olejniczaka błąd Węgrów znów wykorzystał Nahi, ustanawiając wynik 8:9.

Talant Dujshebaev po kwadransie gry poprosił o przerwę, chcąc uspokoić emocje i wprowadzić świeże siły. Na parkiet wrócił po kontuzji Alex Dujshebaev, a obok niego szansę dostali Daniel Dujshebaev, Artsem Karalek, Piotr Jarosiewicz oraz Benoit Kounkoud.

Ciekawie rozwijał się pojedynek kołowych – Karaleka po stronie gospodarzy oraz Bence Banhidiego w barwach gości. Węgrzy skuteczniej wykorzystywali jednak swoich pivotów: Jeremy Toto dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, Banhidi raz, podczas gdy kieleccy kołowi w pierwszej połowie nie zdobyli ani jednej bramki. Karalek, gdy próbował przebić się do bramki, musiał się mierzyć nawet z trzema obrońcami jednocześnie.

W dwudziestej minucie Pick wypracował sobie czterobramkową zaliczkę i trzymał ją do przerwy. Ciekawostką był rzut wolny wykonany już po sygnale kończącym pierwszą połowę – Richard Bodo pokonał Klemena Ferlina, ustalając wynik na 19:17 dla przyjezdnych.

Fenomenalny zwrot po przerwie

Początek drugiej odsłony również nie napawał optymizmem. Alex Dujshebaev nie przełamał Miklera, Lazar Kukić podwyższył na 20:17, a Karalek otrzymał dwuminutową karę, osłabiając obronę. W 33. minucie było już 18:20, ale wtedy Daniel Dujshebaev zdobył kontaktową bramkę w pechowej dla węgierskiego golkipera sytuacji.

Węgrzy w kolejnej akcji stracili piłkę, a Sićko wykorzystał to z zimną krwią, dynamicznie wchodząc na szósty metr i wyrównując stan meczu! Hala Legionów eksplodowała, a wiara w sukces odżyła z nową siłą.

Ferlin obronił sytuację sam na sam z Janusem Smarasonem, Alex Dujshebaev wykończył szybki atak i w 36. minucie Kielce po raz pierwszy wyszły na prowadzenie – 21:20! Słoweński bramkarz był w rewelacyjnej formie, a Jarosiewicz wykorzystał wywalczony przez Sićkę rzut karny, dając gospodarzom dwubramkową przewagę.

Michael Apelgren, szkoleniowiec Picku, zareagował przerwą w 38. minucie. Goście zdobyli bramkę, Nahi wywalczył kolejny karny, ale tym razem w bramce Szegedu stanął Tobias Thulin i obronił rzut Jarosiewicza. Jednak i Ferlin odpowiedział świetną interwencją po strzale Bodo.

Prowadzenie czterema golami i nadzieja na cud

Na kwadrans przed końcem goście zdobyli zaledwie cztery bramki w drugiej połowie. W 45. minucie Ferlin obronił rzut Toto z koła, a Karalek w kontrataku dał Industrii prowadzenie 26:23! Taki wynik oznaczał wyrównanie ogólnego bilansu – zwycięstwo trzema bramkami wysłałoby oba zespoły do konkursów rzutów karnych.

Dziesięć minut przed końcem Karalek popisał się pięknym trafieniem "z obrotu" na 28:25, a Ferlin spektakularnie obronił rzut Magnusa Roda, wyrzucając nogę i wybijając piłkę poza boisko. Theo Monar wykorzystał sytuację z koła i Kielce prowadziły już czterema golami!

W 52. minucie sędziowie sprawdzili w wideoweryfikacji faul Gleba Kalarasha na Sićce. Rosjanin otrzymał dwie minuty – to była jego trzecia kara wykluczenia, więc zobaczył czerwoną kartkę. Industria dyktowała tempo, prowadziła 31:27, a Alex Dujshebaev zaliczył w drugiej połowie aż pięć asyst.

Dramatyczna końcówka i gorzki koniec

Dwie i pół minuty przed syreną arbitrzy wykluczyli po zawodniku z każdej drużyny – Karaleka za uderzenie łokciem Jelinicia oraz Chorwata za założenie koszulki na głowę białoruskiemu kołowemu.

Półtorej minuty przed końcem Kielce źle rozegrały dwie kolejne akcje, Smarason zmniejszył dystans do 29:31. 80 sekund przed końcem piłkę mieli Węgrzy. Bodo otrzymał podanie na linii siedmiu metrów, ograł obronę zwodem i zdobył trzydziestą bramkę. Niestety kolejna ofensywna akcja gospodarzy zakończyła się niepowodzeniem.

Mecz zakończył się remisem 32:32, co oznacza pożegnanie Industrii z Ligą Mistrzów. To OTP Bank Pick Szeged zagra w ćwierćfinale, a kielczanie mimo bohaterskiej postawy w drugiej połowie mogą mówić tylko o tym, co mogło być.

Industria Kielce – OTP Bank Pick Szeged 32:32 (17:19)

Źródło: orlen-superliga.pl

Masz opinię? Podziel się nią!

Zaloguj się jednym kliknięciem i dołącz do rozmowy

Dyskusje
Zdjęcia
Reakcje
Dołącz do HydePark →

📢 Udostępnij artykuł

Dotknij aby udostępnić

Śledź nas na Facebook!

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata piłki ręcznej. Dołącz do naszej społeczności!

Dotknij przycisk, aby przejść do naszego profilu na Facebook

Reklama

Polecane
Ładowanie...