Środa i czwartek przyniosą odpowiedzi na pytanie, czy polskie zespoły zagrają w ćwierćfinałach najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych Starego Kontynu. Zarówno mistrzowie, jak i wicemistrzowie Polski mają do odrobienia straty z pierwszych pojedynków, ale żadna z nich nie przekracza czterech goli. Atut własnego parkietu może przechylić szalę zwycięstwa na stronę naszych reprezentantów.
Trzy gole do odrobienia w kieleckiej twierdzy
Wicemistrzowie Polski wrócili z Węgier z wynikiem 23:26, który wciąż pozostawia im szansę na sukces. Pierwsza połowa w Segedynie układała się po myśli podopiecznych Talanta Dujszebajewa – do przerwy tablice wyników pokazywały remis 11:11. Dopiero po zmianie stron gospodarze zdołali wypracować sobie niewielką przewagę.
Historia rywalizacji z węgierskim gigantem nie napawa optymizmem – od dwóch lat Industria nie potrafiła pokonać Picka. W bieżącym sezonie Ligi Mistrzów oba dotychczasowe starcia również kończyły się porażkami kielczan. Jednak trzybramkowa różnica to w piłce ręcznej naprawdę niewiele, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że rewanż zostanie rozegrany w Hali Legionów.
Dla "Żółto-biało-niebieskich" ważnym atutem będzie lepsza dyspozycja kadrowa niż w poprzednich tygodniach. Choć skład prawdopodobnie nie będzie kompletny, trener będzie miał do dyspozycji znacznie więcej opcji taktycznych niż w ostatnim czasie. Środowe starcie rozpocznie się o godzinie 18:45.
Płocczanie chcą przełamać dominację Sportingu
Wyjazd do Lizbony okazał się koszmarem dla mistrzów Polski. W pewnym momencie "Nafciarze" przegrywali już dziesięcioma trafieniami, a portugalski zespół przypomniał, dlaczego u siebie gra na zupełnie innym poziomie niż na wyjazdach. Końcówka pierwszego meczu przyniosła jednak poprawę – zespół z Płocka zdołał zmniejszyć stratę do czterech bramek, co daje realne szanse na czwartkowy rewanż.
Bilans dotychczasowych spotkań ze Sportingiem nie jest zachęcający – ORLEN Wisła nigdy nie zdołała pokonać rywala z Portugalii na własnym parkiecie. W tym sezonie faza grupowa przyniosła remis 29:29 w ORLEN Arenie, ale to za mało, by mówić o przewadze psychologicznej. Teraz jednak stawka jest znacznie wyższa – gra toczy się o miejsce w najlepszej ósemce Europy.
Czterobramkowa strata wydaje się do odrobienia, szczególnie jeśli drużyna Xaviera Sabate powtórzy znakomitą dyspozycję z fazy grupowej, gdzie radziła sobie wyśmienicie. Czwartkowe spotkanie również rozpocznie się o 18:45, a płocka publiczność na pewno stworzy gorącą atmosferę.
Najbliższe dni pokażą, czy polska piłka ręczna będzie miał jednego, dwóch, czy może żadnego przedstawiciela w elitarnej ósemce Ligi Mistrzów. Jedno jest pewne – emocji nie zabraknie.
Źródło: orlen-superliga.pl
