Wolff i atak - fundament zwycięstwa
Podstawą triumfu THW Kiel była znakomita gra zarówno w obronie, jak i ofensywie. W ataku wyróżnili się Lukas Zerbe, Veron Nacinovic i Eric Johansson - każdy z nich zdobył po sześć bramek. Prawdziwym bohaterem spotkania był jednak bramkarz Andreas Wolff, który zanotował aż 14 obron i stanowił solidny fundament dla kolegów z drużyny.
"To było w pełni zasłużone zwycięstwo" - cieszył się kapitan THW Domagoj Duvnjak. "Atmosfera w hali była niesamowita, od pierwszej do ostatniej minuty grało się wspaniale. Zostało nam jeszcze dziewięć meczów i chcemy wygrać je wszystkie".
Flensburg bez kluczowego gracza
Gościom bardzo brakowało Marco Grgicia, który z powodu infekcji nie mógł pomóc drużynie. Najlepszym strzelcem SG był Lasse Möller, który zdobył 14 bramek. Dla jego rodaka i imiennika Kevina Möllera było to ostatnie północnoniemieckie derby - bramkarz SG pokazał się z dobrej strony zwłaszcza w drugiej połowie, kiedy swoimi paradami pomógł gościom nieco zmniejszyć straty.
"Ani przez sekundę nie obawiałem się, że moglibyśmy wpaść w tarapaty" - podkreślał Duvnjak.
Piorunujący start gospodarzy
Spotkanie rozpoczęło się z dużą intensywnością. Już po minucie Andreas Wolff zachwycił kibiców fenomenalną interwencją przeciwko Jonathanowi Golli. Eric Johansson otworzył strzelanie dla Kiel bombą w górny róg bramki - prawdziwe marzenie strzelca. Gospodarze szybko wyszli na prowadzenie 4:1, napędzani świetnymi interwencjami Wolffa.
Do 15. minuty goście trzymali się w grze, tracąc dwie-trzy bramki. Widzowie w hali i przed telewizorami oglądali wysokiej klasy, szybką grę, którą coraz bardziej kontrolowali zawodnicy z Kiel. Środek ataku z Bilykiem, Johanssonem i Reinkindem wywierał ogromną presję, a zespół imponował również w grze obronnej.
Sześć bramek przewagi na przerwę
W tej bardzo fair prowadzonej rywalizacji "Zebry" konsekwentnie zwiększały przewagę. Po 18 minutach było już 14:8. Zwykle skuteczni Golla i osłabiony Pytlick zawiedli - duński mistrz świata i Europy zdobył w całym meczu tylko jedną bramkę. Po drugiej stronie Kiel błyszczał skutecznością na poziomie niemal 80 procent.
W 23. minucie było już 18:12 po trafieniu świetnie dysponowanego Nacinovicia, a Nikola Bilyk podwyższył na 22:15. Do przerwy gospodarze prowadzili 23:17 - wynikiem, który w innych meczach często bywa rezultatem końcowym.
Kieler w trancie
Flensburg wrócił z szatni zmobilizowany i serią 3:1 zmniejszył stratę do 20:24. To jednak tylko rozbudziło apetyt - a raczej wściekłość - atakujących Kiel. Andreas Wolff przez kilka minut był nie do pokonania, broniąc rzuty jeden na jeden przeciwko Jakobsenowi, Pytlickowi czy Novakowi.
Z przodu "Zebry" trafiały jak na taśmie produkcyjnej. Do 41. minuty popisały się serią 7:0 i prowadziły już 31:20. Trafiali Nacinovic (2 bramki), Reinkind, wszędobylski Johansson, Magnus Landin, Bilyk i Lukas Laube. Hala szalała, a kibice świętowali swoich bohaterów.
Od tego momentu Kiel kontrolował przewagę, trzymając rywali na dystans siedmiu-ośmiu bramek. Gościom udało się nieco odrobić straty w ostatnich dziesięciu minutach głównie dzięki znakomitej postawie bramkarza Kevina Möllera.
Zwycięzcy derby świętują
Mimo prestiżowego charakteru spotkania, świetni sędziowie Ramesh i Suresh Thyiagarajah ukarali tylko jedną dwuminutową karą - Verona Nacinovicia w 52. minucie. Na uwagę zasługiwało również trafienie młodego Rasmusa Ankermanna oraz efektowne obroty Bilyka i Johanssona.
Po końcowym gwizdku szczęśliwi zawodnicy THW padali sobie w ramiona, puszczali "olę" we wszystkich kierunkach, a kibice na trybunach śpiewali: "Zwycięzcy derby, zwycięzcy derby, hej, hej!"
Przerwa na mecze reprezentacji
Po dziesięciu meczach rozegranych w 30 dni bezpośrednio po mistrzostwach Europy, zawodnicy obu zespołów mogą w końcu złapać oddech i zregenerować siły mentalnie, choć czekają ich powołania do reprezentacji. THW Kiel w DAIKIN HBL zagra dopiero 27 marca, wyjazdowym meczem z MT Melsungen. Następny domowy mecz "Zeber" odbędzie się w Wielką Sobotę, 4 kwietnia.
Źródło: daikin-hbl.de

