„Pożegnanie nigdy nie jest łatwe" – tak Katrine Lunde rozpoczyna swoją szczerą wypowiedź po zakończeniu 25-letniej drogi z norweską kadrą. Bramkarka z numerem 16 zdecydowała, że nadszedł właściwy moment, by zawiesić rękawice.
„Słuchałam głosu serca"
– Wdzięczność, przyjaźń, duma, ale też pewna pustka. Tak się teraz czuję. Próbowałam wcześniej zakończyć grę w reprezentacji, ale moje serce nie powiedziało „tak", więc wiedziałam, że muszę jeszcze poczekać. Teraz przyszedł czas – wyznaje Lunde.
Norwegka podkreśla, że mistrzostwa świata były idealnym momentem na pożegnanie, niezależnie od wyniku turnieju. Chciała pożegnać się ze wszystkimi ludźmi, którzy przez lata towarzyszyli jej w trakcie wielkich imprez.
Piłka ręczna ukształtowała jej charakter
– Piłka ręczna ukształtowała mnie jako osobę i zawodniczkę. Rosłam razem z ludźmi wokół mnie – w kadrze i klubach. To byli mądrzy ludzie, którzy skłaniali mnie do myślenia o wartościach, o tym, co jest dla mnie ważne i co mogę dać innym – wspomina.
Swoim koleżankom i innym zawodniczkom przekazuje prostą radę: „Cieszcie się. Ciesz się chwilą, grą w piłkę ręczną, wszystkim, co wam daje, i korzystajcie z każdej szansy".
Przesłanie dla córki
Do swojej córki Atiny Lunde kieruje wzruszające słowa:
– Możesz wszystko! Bądź dumna, że dziewczyny mogą zrobić wszystko, czego chcą. Nie ma dla ciebie granic. Jeśli wyznaczysz sobie cele, idź po nie – są możliwe do osiągnięcia!
Niepewna przyszłość
Norweżka przyznaje, że nie wie jeszcze, co przyniesie przyszłość. Nie ma wielkich planów, nie jest pewna, czy będzie jeszcze grała w klubie, czy to już definitywny koniec kariery.
– Przygotowuję się do nowego rozdziału. To trochę przerażające, bo przez długi czas robiłam to, co kochałam najbardziej i w czym byłam jedną z najlepszych. Teraz czeka mnie coś, gdzie nie wiem, co się stanie. Ale będę słuchała, co powie mi serce – podsumowuje Katrine Lunde.
Źródło: eurohandball.com
