Prowadzący podcast Bengt Kunkel już na wstępie zadał gościom – Víctorowi Tomàsowi i Andrei Lekić – prowokacyjne pytanie: „Czy Katrine Lunde jest największą legendą w historii tego sportu?". Oboje, sami będący ikonami piłki ręcznej, przyznali, że to jak najbardziej uzasadniona teza.
Kariera na szczycie aż do końca
Lunde zakończyła przygodę z zawodowym handballem jako jedna z najbardziej utytułowanych zawodniczek w historii tej dyscypliny – zarówno pod względem trofeów klubowych i reprezentacyjnych, jak i nagród indywidualnych. Odeszła w wielkim stylu: kilka tygodni po wywalczeniu złotego medalu mistrzostw świata 2025, gdzie znalazła się w składzie najlepszych zawodniczek turnieju.
Za największy swój sukces uważa nie konkretne trofeum, lecz samą trwałość na najwyższym poziomie: „Największym osiągnięciem, jakie mam na swoim koncie, jest to, że przez tak długi czas byłam na szczycie" – powiedziała.
Pożegnanie w rodzinnym mieście
Ostatni mecz kariery rozegrała w Kristiansand – swoim rodzinnym mieście, z którym przez wiele lat była związana jako zawodniczka Vipers. „To było coś więcej, niż się spodziewałam. Naprawdę piękny moment – tym bardziej że ostatni mecz rozegrałam w Norwegii, w miejscu, skąd pochodzę. To wiele dla mnie znaczyło" – wspominała.
Rodzina ponad wszystko
W godzinnym odcinku Lunde opowiedziała również, że to właśnie chęć spędzenia więcej czasu z rodziną ostatecznie przeważyła szalę i skłoniła ją do zawieszenia rękawic. Przyznała jednocześnie, że jednym z najtrudniejszych momentów było poinformowanie koleżanek z drużyny o swojej decyzji: „Cały czas to odkładałam, bo naprawdę nie chciałam tego robić!"
Bramkarka mówiła też o łączeniu przez wiele lat kariery na najwyższym poziomie z macierzyństwem, o wzlotach i upadkach w Vipers oraz o swoim podejściu do gry w bramce – w którym jest miejsce nawet na odrobinę aktorstwa: „Jeśli muszę być groźna, to muszę być groźna".
Pełny odcinek podcastu dostępny jest na kanale ">EHF Home of Handball w serwisie YouTube.
Źródło: eurohandball.com
