Od pierwszych sekund meczu inicjatywę przejęli gospodarze – już w pierwszej minucie do siatki trafił Joel Ribeiro. MKS szybko wypracował sobie kilkubramkową poduszkę, choć zespół z Piotrkowa konsekwentnie trzymał się rywali. Po niespełna kwadranse gry na tablicy świetlnej pojawił się remis 6:6, ale kaliszanie stopniowo zaczęli przejmować kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie.
W połowie pierwszej odsłony różnica wzrosła do czterech goli (14:10 w 23. minucie). Końcówkę pierwszych trzydziestu minut gospodarze wykorzystali bardzo skutecznie – Dawid Molski przyłożył pieczątkę na prowadzenie 16:11, z którym obie drużyny schodziły na przerwę.
Goście próbowali odrabiać straty
Początek drugiej połowy przyniósł ambitną pogoń Piotrkowianinan. Patryk Mastalrz, Marcel Filipowicz i Jan Stolarski swoimi trafieniami sprawili, że różnica stopniała do zaledwie jednego gola (17:16). Wydawało się, że mecz może się jeszcze wyrównać, jednak kaliszanie szybko przywołali rywali do porządku.
Dawid Molski oraz Jakub Moryń, który bezbłędnie realizował rzuty karne, ponownie oddalili widmo niespodzianki. W 40. minucie MKS prowadził już pewnie 20:16 i nie zamierzał oddawać kontroli nad spotkaniem.
Finałowy koncert gospodarzy
Ostatnie piętnaście minut to prawdziwy pokaz siły kaliszan. Znakomicie funkcjonowała współpraca Matiji Starcevicia z Joelem Ribeiro, co przekładało się na kolejne skuteczne akcje ofensywne. W 54. minucie tablica wyników pokazywała już komfortowe prowadzenie 27:20 dla MKS-u.
Gospodarze kontrolowali końcówkę z pełnym spokojem. Łukasz Kucharzyk i ponownie Joel Ribeiro dołożyli swoje trafienia, ustalając ostateczny wynik na 32:23. To przekonujące zwycięstwo potwierdza dobrą dyspozycję zespołu z Kalisza, który przed własną publicznością pokazał pełnię swoich możliwości.
Źródło: orlen-superliga.pl

